wtorek, 05, marzec 2013 22:23

Zrozumieć liturgię

Uroczystość Wszystkich Świętych

i

Dzień Zaduszny

„Myślenie o śmierci jest gwarancją życia

Stefan Kisielewski

 

Parafrazując słowa Stefana Kisielewskiego możemy stwierdzić, że myślenie o śmierci jest nieustannym myśleniem o spotkaniu z Jezusem Chrystusem, jest to moment naszego przyjścia do Niego. Które wyznacza też sposób naszego postępowania w życiu ziemskim. To jaką drogę obierzemy, czy będzie to droga światła tj. dobra czy droga ciemności (zła), rzutuje na nasz los po śmierci, na rzeczywistość ostateczną w której będziemy przebywać. Towarzyszy nam zawsze świadomość ograniczonego czasu, która przynagla nas do wybrania drogi światła którym jest Chrystus. To niezwykłe spotkanie poprzez  śmierć chrześcijańską ma sens pozytywny. Właśnie dzięki Chrystusowi bo: „Dla mnie bowiem żyć  - to Chrystus,
a umrzeć - to zysk” (Flp 1, 21), „Nauka to zasługująca na wiarę: Jeżeliśmy bowiem z Nim współumarli, wespół z Nim i żyć będziemy” (2 Tm 2, 11). Święta Teresa od Dzieciątka Jezus tak określiła tą chwilę: „Ja nie umieram, ja wchodzę w życie”.

Uroczystość Wszystkich Świętych ma być dla nas radosną uroczystością, ponieważ tego dnia Wspólnota Kościoła wspomina wszystkich świętych tych znanych z imienia i tych którzy osiągnęli świętość w zupełnym ukryciu. To przez nich przypomina nam, że wszyscy jesteśmy wezwani do świętości. Jest to powołanie każdego człowieka niezależnie od tego jaką drogę wybrał, czy jest to małżeństwo, kapłaństwo czy życie konsekrowane. Należy też pamiętać, że tej pełni naszego człowieczeństwa nie osiągniemy sami. Niezbędna jest pomoc łaski Bożej, czyli daru życzliwości Bożej. Bóg powołuje wszystkich do świętości, to też każdemu człowiekowi pomaga swą łaską. Magisterium Kościoła naucza, że każdy otrzymał dar zbawienia, ponieważ Jezus Chrystus złożył ofiarę za wszystkich ludzi. I tylko od nas zależy
w jakim stopniu przyjmiemy ten niezwykły Boży dar jakim jest świętość.

Nie ulega również wątpliwości, że każdy święty jest małym, a przy tym niepowtarzalnym światłem Chrystusa. Każdy z nich przeżył w nadzwyczajny sposób swoje wezwanie, zostając przy tym sobą oraz w pewien sposób charakterystyczną dla swojej osoby oryginalnością, którą otrzymali od Stwórcy. Tak różnorodni, a zarazem złączeni niezwykłą tajemniczą więzią
z wieloma innymi braćmi powołanymi w świętości stają się światłem Jezusa Chrystusa. Rozświetlając świat, który często pogrąża się w ciemnościach. Wzywając nas do pokładania nadziei i ufności w Bogu, Którego świętość jest niezawodna. I dlatego też przyciąga tak wielu ludzi, prostych, gotowych do działania oraz pokornego i szczerego oddania siebie.

Musimy też rozróżnić Uroczystość Wszystkich Świętych od Dnia Zadusznego, kiedy to wspominamy Wszystkich Wiernych Zmarłych. Kiedy to Kościół zwraca się w modlitwie
z ufnością do Boga, by zmarli mieli udział w Chrystusowym zwycięstwie nad śmiercią. Uroczystość Wszystkich Świętych przypomina nam o powszechnym powołaniu do świętości. Zarazem napełnia nas nadzieją, że wszelkie rozstanie z bliskimi tu na ziemi nie jest ostateczne. Bóg wszystkich zaprasza do swego domu. Należy też pamiętać jak podaje nowa reforma liturgiczna że: „uroczystość obejmuje nie tylko świętych kanonizowanych, ale wszystkich zmarłych, którzy osiągnęli doskonałość, a zatem także zmarłych krewnych i przyjaciół”.

Patrząc jednak na te dwa dni jako całość, mamy świetnie ukazaną prawdę o wspólnocie Kościoła. Która obejmuje zarówno świętych w niebie, pokutujących w czyśćcu oraz żyjących na ziemi. Wśród tych trzech stanów Kościoła przez modlitwę, pamięć czy ofiarę dokonuje się nieustanna wymiana dóbr duchowych. Jesteśmy wówczas w komunii (łączności). Wyraża się przez nią świętych obcowanie.

Źródło z jakiego wywodzi swe początki wspomnienie wszystkich świętych to kult męczenników. W rocznice śmierci na grobach męczenników sprawowano eucharystię oraz czytano opisy męczeństwa.

Początki święta sięgają IV wieku. Kiedy to w Antiochii czczono pamięć wielu bezimiennych męczenników, których wspominano w niedzielę po Zesłaniu Ducha Świętego. Natomiast w Rzymie w VII wieku ówczesny papież, Bonifacy IV poświęcił Panteon i uczynił go kościołem ku czci Bogarodzicy i wszystkich Męczenników. Papież kazał także umieścić w świątyni kamienie które zostały przywiezione z grobów chrześcijańskich męczenników. Z rocznicą Tego wydarzenia związane było rzymskie święto Wszystkich Świętych. Czczono wówczas jedynie Maryję oraz wszystkich męczenników. Dopiero w późniejszych wiekach dołączono kult „wszystkich doskonałych Sprawiedliwych”. Obchody tego święta zostały przeniesione z 13 maja na 1 listopada. Najprawdopodobniej przyczyną tej zmiany były trudności z wyżywieniem tak wielu pielgrzymów przybywających wiosną.

Dzień Zaduszny ma swoje początki już w Rzymie gdzie przejęto część obrzędów pogańskich które czciły pamięć zmarłych. A nie były sprzeczne z wiarą. Najczęściej wspominano najbliższą rodzinę. Jednak powszechne wspomnienie wszystkich wiernych zmarłych spotykamy dopiero w VII wieku. Pierwsze oficjalne wzmianki o obchodach Dnia Zadusznego w Rzymie pochodzą dopiero z XII wieku.

Niezwykły prezent

Zważywszy na to, że jest to okres modlitw za zmarłych można uzyskać odpusty dla nich. Należy nawiedzić pobożnie cmentarz w dniach 1-8 listopada i modlić się za dusze zmarłych, przy zachowaniu stałych warunków odpustu jakimi są: stan łaski uświęcającej, przyjęcie
w danym dniu Komunii św., wolność od przywiązania do grzechu (nawet lekkiego) oraz modlitwy w intencjach Ojca Świętego (np. "Ojcze nasz" i "Zdrowaś Mario"). W samym dniu
2 listopada - przy zachowaniu tych samych warunków - również można uzyskać odpust za zmarłych związany z nawiedzeniem kościoła lub publicznej kaplicy i odmówieniem w nich modlitwy "Ojcze nasz" i "Wierzę w Boga".

 

 

Źródła:

Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, Poznań 2003

Św. Ignacy Antiocheński, Epistula ad Romanos, 6, 1-2

Jan Paweł II, Dzieła zebrane, Świat spragniony świętych, Tom XV, Kraków 2009

Sobór Watykański II, Konstytucja Lumen gentium, 49

Katechizm Kościoła Katolickiego, Warszawa 1994

Ojciec Święty Franciszek, Encyklika, Lumen Fidei, Kraków 2013

Stefan Kisielewski, Rzeczy najmniejsze, Kraków 1988, wyd. 2.

 

Zrozumieć liturgię

 Walka postu z karnawałem

 

 Oszalało miasto całe; Nie wie starzec ni wyrostek; Czy to post jest karnawałem; Czy karnawał - postem! Słowa tę pochodzą z piosenki Jacka Kaczmarskiego pt. „Wojna postu
z karnawałem”. Czy wiek XXI nie jest wiekiem zacierania granic? Gdzie zanika granica między dobrem a złem, gdzie giną gdzieś prawdziwe autorytety, gdzie tak ważne wartości jak Bóg, honor i ojczyzna zamieniamy na tandetne i ulotne hasła, które nic nie znaczą. Oglądając telewizję czy słuchając radia nie jesteśmy zdolni wychwycić najistotniejszych prawd, nasze umysły są niejako znieczulane na teraźniejszość, a my stajemy się biernymi widzami oraz słuchaczami. Nie posiadając własnego zdania tylko powtarzając zasłyszane hasła. Żyjemy
w nieustannym biegu, praca, szkoła, dom, zakupy. Walczymy o nasz byt. Przychodzi „weekend” planujemy sobie czas, może wyjść na imprezę, spotkać się ze znajomymi  „popiwkować”, obejrzeć mecz lub film. Niedziela, czterdzieści pięć minut dla Jezusa. A co
z naszym bytem duchowym? Gdzie jest miejsce na Boga?  Niedziela to za mało.
Z nadejściem Wielkiego Postu w naszym sercu pojawia się rozterka: „Dusza moja - pragnie postu, ciało - karnawału!”. Co wówczas zrobić? Pójść za Jezusem! Wyjść na pustynię tam gdzie jest cisza bo tylko w ciszy można usłyszeć Jego wołanie. Tam gdzie niczego nie ma, nie można wówczas skupić uwagi na innych rzeczach tylko na Bogu, ofiarujmy nasze problemy
i troski Bogu, wówczas skupimy się na naszej relacji z Bogiem i będziemy kontemplować  Jego tajemnicę, na naszych błędach, co było dobre, a co złe oraz jak mamy naprawić naszą relacje.

 Naszą pustynią mogą się stać nadchodzące Rekolekcje wielkopostne. W roku liturgicznym rekolekcje wielkopostne to niezwykła chwila która jest chwilą próby, chwilą nauk. To dzięki nim mamy stać się bardziej roztropni oraz mądrzejsi po prostu dzięki nim mamy stać się lepsi. Rekolekcje z języka łacińskiego recollectio rozumiemy jako wewnętrzne skupienie, badanie sumienia, duchowe odnowienie, ćwiczenia duchowe (jako przygotowanie się do spowiedzi), rekolekcje. Występują w Kościele od wieków. Uczestniczą w nich zarówno wierni świeccy jak również kapłani, biskupi, zakonnice i zakonnicy. Trzeba też mieć na uwadze to, że po kilku godzinach nauk rekolekcyjnych nie staniemy się lepsi. Jest to nieustanna praca nad sobą, która jest rozciągnięta w czasie. Dlatego też rekolekcje występują co roku, Bóg daje nam kolejną szansę, jak mówi jedna z pieśni „Zacznij od nowa, zacznij jeszcze raz”. Same rekolekcje nie są w stanie nas zmienić jeśli my nie zaczniemy zmieniać samych siebie. Trzeba zacząć od postawienia sobie szeregu pytań. Często bardzo trudnych na których odpowiedzi nie znajdziemy od razu. Często odpowiedź przychodzi z wiekiem lub rozwojem naszej wiary. Czy jeszcze wierzę? Czy potrafię zaufać Bogu? Czy umiem jeszcze mocniej uwierzyć? Czy potrafię rozmawiać z Bogiem? Czy w ogóle się modlę?

 Podczas rekolekcji warto zagłębić się również w lekturę, która pomoże nam ukierunkować nasze myślenie. Skieruje również nasz wzrok na drugiego człowieka.  Rekolekcje mają nam dodać odwagi aby podążyć pod krzyż popatrzeć na Jezusa i zadać sobie pytanie: Jezu czy mi wybaczysz? Już po raz kolejny. Czy przytulisz mnie do swego miłosiernego serca? Gdy spoglądamy na Jezusa wiszącego na krzyżu i umęczonego, rodzi się w nas poczucie winy bo „To nie gwoździe Cię przybiły lecz mój grzech” moje słabości, kłótnie, moja zazdrość, moje niewierności. To przed Nim stajemy w prawdzie o nas samych. I to wówczas otrzymujemy odpowiedź od Jezusa. I to właśnie ona stanie się bodźcem do podjęcia skruchy i przystąpienia do sakramentu pojednania, czyli podjęcia znaczących zmian w naszym życiu – poprawy. Gdy poczujesz żal w sercu i po twoich policzkach spłyną łzy wrócisz do krzyża i ucałujesz Go.

 I to będą niezwykłe rekolekcje, prawdziwe rekolekcje, których potrzebowałeś. Otaczający cię ludzie będą inni, rzeczywistość również stanie się inna, a ty nawrócisz się. Rekolekcje wielkopostne to taki okres „rozliczeniowy” podczas którego rozliczamy się z Bogiem z tego co było dobre i z tego co było złe. Ale też rozliczamy się z rodzicami, bratem, siostrą, współmałżonkiem, z dziećmi z bliźnimi. I próbujemy naprawić krzywdy jakie wyrządziliśmy. Te wszystkie działania podjęte przez nas w czasie rekolekcji mają służyć uleczeniu naszej zranionej duszy nie przegapmy tych dni! PAMIĘTAJ O REKOLEKCJACH!!!

 

 www.renesans.1freeserver.com/walka_karnawalu_z_postem  Analiza obrazu Petera Breugela

 www.katolik.pl/czy-pojde-na-rekolekcje-wielkopostne

 www.teksty.org/jacek-kaczmarski,wojna-postu-z-karnawalem

 Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, Poznań 2003

 Słownik Kościelny, łacińsko – polski, Poznań 1958

 Pójdę do Nieba piechotą, Śpiewnik pielgrzymkowy, Ołtarzewo 2004


Zrozumieć liturgię

„Prochem jesteś i w proch się obrócisz” (Rdz 3, 19)

 

Pierwsza myśl, która nasuwa się po usłyszeniu  słów pochodzących z Księgi Rodzaju  to surowy  „wyrok” wydany na człowieka. Słowa te są ściśle związane z człowiekiem. Otóż proch ziemi stanowi symbol człowieka, to z niego Bóg ulepił człowieka (Rdz 2, 7). Popiół ma przywodzić na pamięć człowiekowi jego ziemskie pochodzenie oraz to, że wróci do ziemi. Tym samym wzywa go do pokory i pokuty. Można rzec, że jest to myślenie pesymistyczne urodziliśmy się po to by umrzeć. Jest to stwierdzenie osadzone w egzystencjaliźmie, którego przedstawicielem był Heidegger. Uważał, że pełnia bytu dokona się z chwilą śmierci. Ale człowiek nie jest bytem ku śmierci! Wręcz przeciwnie, człowiek jest bytem ku życiu. Ukazuje się to w Świętach wielkanocnych gdzie, Chrystus Bóg Człowiek umarł i zmartwychwstał i dał nam tym samym nadzieje na życie wieczne. Stając się Człowiekiem i przychodząc na ziemię Chrystus również doświadczył prochu.  Jednak  przez Paschę Jezusa, ciało, którego symbolem jest proch ziemi przestało być drogą prowadzącą ku marności
i śmierci wówczas w życie ludzkie wszedł Bóg. Od tej chwili my jako chrześcijanie oraz nasze życie nie zatrzymuje się na prochu, lęku, zgrozie lecz biegnie dalej zmierzając ku wieczności jak pisze niemiecki teolog Karl Rahner.

Wracając do tematu naszych rozważań zwyczaj pokutowania w popiele i włosienicy, wspomniany przez Chrystusa (Mt 11,21), był praktykowany przez chrześcijan od samego początku jak podaje Tertulian.

Zwyczaj posypywania głów popiołem w Środę Popielcową, to pozostałość po historycznych obrzędach uroczystej pokuty. Na początku średniowiecza posypywano grzesznikom głowy podczas obrzędów pokutnych.  Od X wieku już nie tylko samych grzeszników posypywano popiołem, ale także wszystkich obecnych na znak, że wszyscy są w jakimś stopniu grzesznikami. Obrzędy uroczystej pokuty publicznej zanikły, pozostało tylko same posypywanie głów popiołem, który stał się trwałym zwyczajem. 

Gdy idziemy do kościoła w Środę Popielcową to naszym oczom ukazuje się niezwykły obraz, tłumy ludzi często nam nieznanych, nowe twarze  czujemy się wówczas jakby była duża promocja w sklepie z artykułami RTV i AGD. Dlaczego tak jest? Dlaczego, ludzie których niekiedy nie spotkamy na niedzielnej Eucharystii  idą do kościoła na Msze świętą w Środę Popielcową gdzie nie jest to święto nakazane? Może dlatego, że w obrzędach Środy Popielcowej mogą uczestniczyć wszyscy od najmłodszego do najstarszego, bez przygotowania rozumianego np. jako spowiedź. A sam obrzęd posypania głowy popiołem nie wywołuje żadnego skutku lecz tylko jest symbolem. A może kierują nami inne powody?

Popiół wykorzystywany w Środę Popielcową uzyskiwany jest ze spalonych gałązek palmowych używanych w Niedzielę Palmową poprzedniego roku. Jest to połączenie poprzednich Świąt Wielkanocnych z czasem Wielkiego Postu prowadzącym do kolejnych świąt. Ma to na celu przypominanie nam, że nasze nawracanie nie jest wydarzeniem jednorazowym lecz cyklicznym. Dopóki będziemy żyć,  a przy tym grzeszyć i nawracać się tj. stawiać Chrystusa na pierwszym miejscu.

Przebieg obrzędu jest następujący Po Ewangelii i homilii celebrans poświęca popiół. Głowy wiernych posypuje się popiołem w formie krzyża ze słowami „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię” (Mk 1,15), lub „Prochem jesteś i w proch się obrócisz” (Rdz 3,19).

Popiół to symbol przemijania wszelkiego stworzenia, ale oznacza także oczyszczenie i przyszłe zmartwychwstanie. Modlitwa na poświęcenie popiołu trafnie pokazuje jego symbolikę: „Boże, spraw, abyśmy uznając, że jesteśmy prochem i w proch się obrócimy, przez gorliwe pełnienie czterdziestodniowej pokuty otrzymali odpuszczenie grzechów i nowe życie na podobieństwo Twojego zmartwychwstałego Syna”.

 Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, Poznań 2003

Sinka T., Symbole liturgiczne, Kraków 2001

www.filozof.lasic.pl/tag/bycie-ku-smierci.html

www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TS/40dnipopiol.html      cyt. za N. Frejek SJ  

 

Zrozumieć liturgię

„Zrób się na post”

czyli

czas na pojednanie z Bogiem

 

Współcześnie często spotykamy się z określeniem „zrób się na bóstwo”, więc dlaczego nie użyć określenia „zrób się na post”. Do naszego wyglądu zewnętrznego przykładamy bardzo dużo uwagi. Niewątpliwie rzutuje na to opinia społeczeństwa, sposób postrzegania nas przez innych ludzi. Jeśli dbamy tak pieczołowicie o wygląd to dlaczego zaniedbujemy nasze życie duchowe? Do poprawienia naszego wizerunku wykorzystujemy kosmetyki oraz ubrania. Staramy się być modni.  A nasze życie duchowe, zazwyczaj wygląda jak nie uporządkowany pokój. Odrzucamy myśl o uporządkowaniu coraz dalej, tłumacząc sobie że to jeszcze nie czas. Otóż Wielki Post jest odpowiednim czasem na pojednanie z Bogiem czyli uporządkowanie naszego życia, bo jak mówił św. Augustyn gdzie Bóg jest na pierwszym miejscu to wszystko inne jest na swoim miejscu. Miejscem w którym możemy spotkać  się
z Bogiem i doświadczyć jego miłosierdzia jest konfesjonał. Tam spotykamy Chrystusa
i doświadczamy Miłości miłosiernej od której otrzymujemy drugą szansę by zacząć od nowa.

Sam widok konfesjonału kojarzy nam się z wyznaniem grzechów i z rozgrzeszeniem. Konfesjonał to znak miłosierdzia Bożego i przebaczenia. Jest też znakiem obecności Jezusa, który jest głównym Szafarzem sakramentu pokuty. Kiedyś ustawiano konfesjonały blisko ołtarza, miało to na celu podkreślenie związku między sakramentem pokuty a Eucharystią. Sakrament pokuty zmierza i prowadzi do Eucharystii. Spowiedź to sakrament miłości bez którego nie możemy żyć.

Gdy chcemy zrozumieć jakieś wydarzenie czy termin powinniśmy się odnieść do historii.  Kapłan zawsze słuchał spowiedzi świętej siedząc. Siedzenie kapłana najlepiej odpowiadało sprawowaniu sakramentu pokuty w imieniu Chrystusa. Jak wspomniałem wyżej krzesło dla spowiednika było często ustawiane blisko ołtarza. Pod koniec XVI wieku po Soborze Trydenckim, między kapłanem, a penitentem pojawiła się krata przymocowana do krzesła.
W okresie baroku zaczęto budować stałe konfesjonały trójdzielne, ustawione w miejscach bardziej dyskretnych. W nowych świątyniach pojawia się tendencja do urządzania osobnych tzw. rozmównic dla swobodnej spowiedzi indywidualnej. Konfesjonał to szczególne miejsce w którym Jezus uzdrawia nas.

 

Sinka T., Symbole liturgiczne, Kraków 2001

Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, Poznań 2003

Szymkowiak R., Spowiedź jest spoko, Kraków 2006

 

 


Tajemnica Eucharystii

W ostatni czwartek obchodziliśmy Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej. Liturgia z nią związana i cała oprawa jej towarzysząca przepełniona jest bogactwem formy
i symboliki. Najbardziej charakterystyczne symbole występujące w tym dniu to chleb i wino.

 Chleb i wino to elementy konieczne do sprawowania Mszy św. Jak nauczył nas najwyższy kapłan Jezus Chrystus do przeistoczenia używa się niekwaszonego chleba pszennego oraz wina z małą domieszką wody.

 Dlaczego akurat chleb?

 Chleb w naszym życiu jest najważniejszym, a co za tym idzie niezastąpionym elementem egzystencji człowieka. Tym samym jego wymowa znaczeniowa posiada wielką siłę także w liturgii. Chleb wyrasta z prochu ziemi tak jak człowiek. Jest darem Boga dla nas.

Podczas pierwszych zgromadzeń eucharystycznych wierni przynosili chleb ze sobą był to zwykły kwaszony chleb w kształcie pełnego koła lub wieńca. Dopiero od VIII wieku zaczęto konsekrować chleb wyłącznie niekwaszony, tym samym naśladując Ostatnią Wieczerzę. Do przeistoczenia starano się używać chleba najlepszego gatunku. Konsekrowany chleb łamano na mniejsze fragmenty, stosownie do liczby przystępujących do Komunii świętej. Od IX wieku zaczęto wypiekać gotowe hostie, jednak zwyczaj ten rozpowszechnił się dopiero w wieku XIII. Na hostiach wytłaczano wizerunek Chrystusa lub inne symbole które były związane z Jego Ofiarą. Miało to na celu podkreślenie szacunku dla ich przeznaczenia. Wypiekane były głównie w klasztorach, a przy ich tworzeniu brali udział kapłani i diakoni ubrani w alby
i śpiewający psalmy.

 Wino w starożytnym świecie należało do  produktów niezbędnych do życia tak jak chleb i woda. Jak podaje Stary Testament to Bóg powierzył troskę o winnice człowiekowi. Owoce winnicy radują serce (Ps 103, 15), pozwalają zapomnieć o trudzie i zmęczeniu (Prz 31,6 – 7). Dlatego też każdej uczcie towarzyszył kielich z winem, nad którym odmawiano specjalną modlitwę dziękczynną. Nie mogło również zabraknąć kielicha na Ostatniej Wieczerzy, która stała się uroczystą ucztą paschalną, a zarazem pożegnalną.

 Chleb i wino oznaczają człowieka jego trud i pracę w ich pozyskaniu. Z drugiej strony symbolizują samego Jezusa Chrystusa, który zapowiadając ustanowienie Eucharystii powiedział  o sobie, że jest chlebem życia (J 6,48), że jest winnym krzewem z licznymi latoroślami (J 15,1), które symbolizują zjednoczenie wiernych z Chrystusem oraz udział
w Jego Bóstwie. Reasumując, chleb jak i wino są symbolami ciężkiej pracy człowieka jego trudu, potu zabiegów o przetrwanie biologiczne. Przeistoczenie sprawia, że stają się one pokarmem duchowym, który podtrzymuje życie nadprzyrodzone.

 Symbolikę chleba i wina idealnie ukazuje pieśń eucharystyczna: „Jeden chleb, co zmienia się w Chrystusa Ciało, z wielu ziaren pszenicznych się rodzi. Jedno wino, co się Krwią Chrystusa stało, z soku wielu winnych gron pochodzi. Jak ten chleb, co złączył złote ziarna, tak niech miłość złączy nas ofiarna. Jak ten kielich łączy kropel wiele, tak nas Chryste, w swoim złącz Kościele”. Jest to najprostsze ujęcie myśli Ojców Kościoła. Chleb który składa się z wielu ziaren, łamany jest zarazem na wiele części, aby wszyscy siedzący przy stole mogli się posilić. Ukazana jest tu jednocząca funkcja uczty. Uczta Eucharystyczna przedstawia wyższy poziom, nadprzyrodzony. Święty Paweł w Pierwszym Liście do Koryntian mocno podkreśla siłę funkcji jednoczącej pisząc o Eucharystii: „my, liczni, tworzymy jedno ciało. Wszyscy bowiem bierzemy z tego samego chleba”. Zbawcze dzieło Chrystusa miało jeden cel „rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno” (J 11,52). Po przez liturgie dzieło to jest kontynuowane jego celem jest zjednoczyć ludzi w Chrystusie.

 Zmieszanie postaci Eucharystycznych Chleba i Wina odbywa się  przed Komunią św. Praktyka ta jest stosowana w większości obrządków. Zawsze ciało i krew oznaczają życie stanowiąc jedno (1 Kor 15,50 i Mt 16,17), natomiast ich rozdzielenie oznacza śmierć. W liturgii Mszy św. oddzielne postacie Ciała i Krwi Pańskiej symbolizują ofiarną śmierć Chrystusa. Zmieszanie tych postaci, czyli połączenie ich razem, to symbol zmartwychwstania. Wszystkim wiernym obrzęd ten przypomina

Źródła:

Sinka T., Symbole liturgiczne, Kraków 2001

Sobór Watykański II, Konstytucja o liturgii, 1963

Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, Poznań 2003

Śpiewnik, Panu śpiewaj, Płock 2000

 

Zrozumieć liturgię

 Homo viator

 

Zakończyła się Oktawa Bożego Ciała. Codziennie przez osiem dni podążaliśmy w procesji za Chrystusem w Najświętszym Sakramencie. Pokazując w ten sposób nasze przywiązanie oraz umiłowanie Chrystusa eucharystycznego.

Nieodpartą potrzebą natury ludzkiej jest potrzeba uzewnętrzniania swoich uczuć czy przeżyć wewnętrznych. Specyficzną formą demonstrowania przeżyć jest procesja (łac. procedare – iść, kroczyć), podczas której pokazujemy swoją wiarę. Charakter procesji zależy od różnych okoliczności, a także od przeżyć jakie nam towarzyszą. I tak jedne z nich mają charakter radosny jak np. pochód weselny, inne triumfalny choćby z okazji zwycięstwa, błagalny (procesje w dni krzyżowe i kwartalne)[1], lub żałobne np. pogrzeb. Od XIV wieku zaczęły się pojawiać procesje teofory-czne[2]. Obecnie są nimi procesje Bożego Ciała
z czterema stacjami, procesja po uroczystej sumie odpustowej oraz procesja rezurekcyjna. Po czasach Konstantyna Wielkiego do Mszy św. wprowadzono procesje wewnątrz kościoła: na wejście, na Ewangelię, z darami ofiarnymi i na Komunię. Każdej
z tych procesji towarzyszyły odpowiednie śpiewy.

Pierwowzorem wszystkich procesji według symboliki liturgicznej jest wędrówka narodu wybranego z niewoli egipskiej do ziemi obiecanej, pod przewodnictwem Mojżesza
i pod Bożą opieką (Wj). Współcześnie jak naucza Sobór Watykański II, procesja symbolizuje nowy lud Boży, który pielgrzymuje pod przewodnictwem Jezusa Chrystusa jako nowego Mojżesza, do nowej ziemi obiecanej jaką jest Królestwo niebieskie. Każda procesja niezależnie od tego jaki ma cel szczegółowy posiada wymowę paschalną. Na jej czele niesie się krzyż jako widzialny znak paschalnego przejścia przez śmierć z Chrystusem do nowego życia w Jego Królestwie.

Podsumowując, można stwierdzić, że człowiek to wędrowiec tzw. homo viator
z języka łacińskiego. Będący w drodze do wieczności na której prowadzi i podtrzymuje go Chrystus w Najświętszym Sakramencie.

Do noszenia w procesji Najświętszego Sakramentu oraz wystawiania Go do adoracji służy specjalne naczynie liturgiczne monstrancja z języka łacińskiego monstrare czyli pokazywać. Pojawiła się wraz z rozwojem kultu Eucharystycznego jaki nastąpił w XIV w. Na początku swym kształtem nawiązywała do wieży lub fasady kościelnej z małymi rzeźbami. Zazwyczaj była małych rozmiarów oraz budowana była z drewna. Dopiero w okresie baroku monstrancja przyjęła większe rozmiary. Kształtem zaczęła przypominać słońce z rozchodzącymi się z glorii promieniami. Ze względu na szczególny kult, a także szacunek jakim darzono Chrystusa eucharystycznego przybierano ją szlachetnymi kamieniami i misternie wykonywanymi miniaturowymi figurkami.

Kustodia jest to mała puszka służąca do przechowywania Najświętszej Hostii przeznaczonej do monstrancji.

Uchwyt podtrzymujący Hostię nazywa się luną lub melchizedekiem.

Wszystkie te naczynia wykonane są ze szlachetnych kruszców
i materiałów ale nie dlatego aby pokazać przepych i bogactwo tylko po to aby oddać należytą cześć Chrystusowi Eucharystycznemu.

 

 

Źródła:

Sinka T., Symbole liturgiczne, Kraków 2001

Jaklewicz T., Chleb pokornych, Gość Niedzielny 2007, Nr 19

Sobór Watykański II, Konstytucja o liturgii, 1963

Sobór Watykański II, Konstytucja dogmatyczna o Kościele,1964

Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, Poznań 2003

Obrazy grafika Google

Fotografia, galeria: www.parafiazuromin.pl



[1]  W Polsce urządzano procesje podczas których śpiewano litanie do Wszystkich Świętych  idąc do krzyży stojących w polu gdzie odbywały się nabożeństwa błagalne o dobre zbiory. Do dni błagalnych należy m.in. dzień św. Marka Ewangelisty (25 kwietnia). Do dni krzyżowych należą trzy dni przed Wniebowstąpieniem Pańskim. Według nowego kalendarza liturgicznego w te dni Kościół zanosi prośby i błagania do Boga w różnych sprawach dotyczących człowieka.

 

[2] Z gr. Theos – czyli Bóg, foros – nieść, procesja podczas której celebrans niesie Najświętszy Sakrament po za kościół wśród uroczystych obrzędów i śpiewów, a wierni składają publiczne świadectwo swej wiary i pobożności wobec Chrystusa Eucharystycznego. Na zakończenie procesji następuje błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem.

 

 

Zrozumieć liturgię

 Blisko sacrum

 

Sacrum z języka łacińskiego (sacer – święty), to coś świętego, wobec czego należy zachować szacunek, powagę. Bez wątpienia postacie eucharystyczne zalicza się do najświętszych. Dlatego też wymagają szczególnych naczyń w których będą przechowywane.

Do najgodniejszych naczyń liturgicznych należą kielich i patena bo w nich spoczywają postacie eucharystyczne. Przez pierwsze tysiąclecie chrześcijaństwa Komunia św. udzielana była pod dwiema postaciami, rzutowało to na wielkość tych naczyń, były większe od dzisiejszych. Kielich posiadał dwa uchwyty co umożliwiało podtrzymywanie go przez diakona. Z biegiem czasu Komunia św. pod dwiema postaciami zaczęła zanikać sprawiło to, że kielich i patena stały się mniejsze. Kształt kielicha zmieniał się wraz z epokami posiadał różne kształty oraz misterne ozdoby. Podkreślano wówczas jego przeznaczenie.

Duża patena służyła do składania na niej chleba przeznaczonego do przeistoczenia i łamania dla rozdawania go wiernym. Stosowanie coraz mniejszych hostii sprawiło, że patena również stała się mniejsza. Współcześnie patena niewiele wystaje poza kielich. Coraz częściej pojawiają się głosy aby patena była większa, by mogła pomieścić hostię celebransa oraz komunikanty dla wiernych.

Symbolika kielicha i pateny związana jest z ich stosowaniem w liturgii. Jak podaje dawny pontyfikał patena i kielich symbolizują nowy grób Pański, ponieważ służą do składania w nich Ciała i Krwi Chrystusa Eucharystycznego. Poza tym, naczynia te przypominają Wieczernik, gdzie „Jezus wziął chleb i odmówiwszy błogosławieństwo, połamał go dał uczniom, mówiąc: Bierzcie i jedzcie, to jest moje Ciało. Następnie wziął kielich, dzięki czynił, i dał im, mówiąc: Pijcie z niego wszyscy; bo to jest moja Krew, Przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów” (Mt 26,26-28; Mk 14,22-25; Łk 22, 15-20; 1 Kor 11,23-25).

Z kielichem powiązane są ampułki, są to naczynia na wodę i wino. Najczęściej są to małe wazoniki wykonane ze szkła, lub innego materiału, przy czym gdy jest to metal muszą być oznaczone A (aqua) woda, V (vinum) wino celem odróżnienia zawartości. Ministrant podaje najpierw celebransowi lub diakonowi ampułkę z winem, a potem zaś zawierającą wodę. Do kompletu należy również taca szklana lub metalowa. wykorzystywana jest również do obmywania rąk. Czasem używana jest do tego celu specjalna miedniczka. Gdy liturgii przewodniczy biskup wykorzystuje się dzbanek i miednicę.

Z pateną i kielichem związane są także: korporał, puryfikaterz i palka.

Na ołtarzu nakrytym obrusem rozkłada się lniany korporał, o wymiarach 50 x 50 cm. Następnie ustawia się na nim kielich i kładzie patenę. Jak mówią niektórzy komentatorzy korporał symbolizuje całun, w którym Ciało Chrystusa spoczywało w grobie.

Puryfikaterz jest ręcznikiem o wymiarach 50 x 28 cm, służy do wycierania kielicha po wypłukaniu go wodą.

Palka służy do nakrywania kielicha czasem pateny. Jest to lniany czworobok o wymiarach 17 x 17 cm usztywniony kartonem.

Puszka (łac. ciborium) jest naczyniem liturgicznym związanym z Eucharystią.  Służy do przechowywania konsekrowanych komunikantów. W historii puszka miała różne kształty.
W epoce baroku przybrała kształt zamykanego pucharu. W tej formie używana jest do dzisiaj.

Na puszkę zakłada się sukienkę, jest ona symbolem czci dla Najświętszego Sakramentu. Sukienka ta obowiązuje od 1614 roku, przepisane przez Rytuał Rzymski. Jest ona misternie haftowana.

Puszki z konsekrowanymi komunikantami oraz kustodię z Hostią przechowuje się
w tabernakulum. Ma to na celu umożliwienie adorowania Chrystusa eucharystycznego prywatnie lub zbiorowo, a także udzielanie Komunii św. poza Mszą świętą.

Początkowym celem przechowywania Eucharystii było udzielanie Wiatyku osobom słabym, chorym i umierającym. Przechowywanie Postaci eucharystycznych z biegiem czasu wytworzyło chwalebny zwyczaj adorowania ich. Adoracja ta bardzo się rozpowszechniła, świadcząc o głębokiej wierze chrześcijan w rzeczywistą obecność Chrystusa pod postaciami eucharystycznymi. Prawda ta została określona później przez Sobór Trydencki jako dogmat wiary, dlatego domaga się dla Eucharystii najwyższego kultu, jaki należy się tylko Bogu.

Eucharystię przechowuje się w tabernakulum stałym, która wyklucza profanacje świętych Postaci. W Polsce według tradycji tabernakulum umieszcza się na dawnym wielkim ołtarzu, czyli w apsydzie kościoła. Jest to najdostojniejsze miejsce w kościele przyozdobione, sprzyjające modlitwie prywatnej i zbiorowej, a także udzielaniu Komunii świętej.

Obecność Eucharystii w tabernakulum oznacza wieczna lampka. Symbolizuje ona Chrystusa jako światłość świata i światłość wieczną, to jest szczęście w niebie razem
z Chrystusem przez całą wieczność.

 

Źródła:

Sinka T., Symbole liturgiczne, Kraków 2001

Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, Poznań 2003

Nowe ogólne wprowadzenie do Mszału Rzymskiego, Poznań 2004

 

 

 

Benedykt XVI

List apostolski w formie «motu proprio»

PORTA FIDEI

ogłaszający Rok Wiary

 

1. „Podwoje wiary” ( por. Dz 14, 27) są dla nas zawsze otwarte. Wprowadzają nas one do życia w komunii z Bogiem i pozwalają na wejście do Jego Kościoła. Próg ten można przekroczyć, kiedy głoszone jest Słowo Boże, a serce pozwala się kształtować łaską, która przemienia. Przekroczenie tych podwoi oznacza wyruszenie w drogę, która trwa całe życie. Zaczyna się ona chrztem (por. Rz 6, 4), dzięki któremu możemy przyzywać Boga zwracając się do Niego jako do Ojca, a kończy wraz z przejściem poprzez śmierć do życia wiecznego, które jest owocem zmartwychwstania Pana Jezusa, który wraz z darem Ducha Świętego, pragnął włączyć w Swą własną chwałę tych, którzy w Niego wierzą (por. J 17, 22). Wyznawanie wiary w Trójcę Świętą - Ojca, Syna i Ducha Świętego — jest równoznaczne z wiarą w jednego Boga, który jest miłością (por. 1 J 4, 8): Ojca, który w pełni czasów posłał swego Syna dla naszego zbawienia; Jezusa Chrystusa, który w tajemnicy Swej śmierci i zmartwychwstania odkupił świat, Ducha Świętego, który prowadzi Kościół poprzez wieki w oczekiwaniu na chwalebny powrót Pana.

2. Od początku mojej posługi Następcy Piotra przypominałem o potrzebie odnalezienia drogi wiary, aby ukazać coraz wyraźniej radość i odnowiony entuzjazm spotkania z Chrystusem. W homilii podczas Mszy św. na początku mojego pontyfikatu powiedziałem: „Kościół jako całość, a w nim jego pasterze muszą tak jak Chrystus wyruszyć w drogę, aby wyprowadzić ludzi z pustyni ku przestrzeni życia, ku przyjaźni z Synem Bożym, ku Temu, który daje nam życie — pełnię życia”[1]. Zdarza się dość często, że chrześcijanie bardziej troszczą się o konsekwencje społeczne, kulturowe i polityczne swego zaangażowania, myśląc nadal o wierze jako oczywistej przesłance życia wspólnego. W rzeczywistości, założenie to nie jest już nie tylko tak oczywiste, ale często bywa wręcz negowane[2]. Podczas gdy w przeszłości można było rozpoznać jednorodną tkankę kulturową, powszechnie akceptowaną w swym odniesieniu do treści wiary i inspirowanych nią wartości, to obecnie wydaje się, że w znacznej części społeczeństwa już tak nie jest, z powodu głębokiego kryzysu wiary, który dotknął wielu ludzi.

3. Nie możemy się zgodzić, aby sól zwietrzała, a światło było trzymane pod korcem (por. Mt 5, 13-16). Także współczesny człowiek, jak Samarytanka przy studni, może na nowo odczuć potrzebę pójścia, aby słuchać Jezusa, który wzywa nas do wiary w Niego i zaczerpnięcia z jego źródła, wytryskującego wodą żywą (por. J 4, 14). Musimy na nowo odkryć smak karmienia się Słowem Bożym, wiernie przekazywanym przez Kościół i Chlebem życia, danymi jako wsparcie tym, którzy są Jego uczniami (por. J 6, 51). Nauczanie Jezusa, w rzeczywistości nadal rozbrzmiewa w naszych dniach z tą samą mocą: „Troszczcie się nie o ten pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na wieki”(J 6, 27). Pytanie stawiane przez tych, którzy go słuchali jest również tym samym, jakie my stawiamy: „Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boże?” (J 6, 28). Znamy odpowiedź Jezusa: „Na tym polega dzieło [zamierzone przez] Boga, abyście uwierzyli w Tego, którego On posłał” (J 6, 29). Wiara w Jezusa Chrystusa jest więc drogą do osiągnięcia zbawienia w sposób ostateczny.

4. W świetle tego wszystkiego postanowiłem ogłosić Rok Wiary. Rozpocznie się on dnia 11 października 2012 r., w pięćdziesiątą rocznicę otwarcia Soboru Watykańskiego II, a zakończy się w uroczystość Naszego Pana Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata, 24 listopada 2013 roku. 11 października 2012 r. upłynie także dwadzieścia lat od opublikowania Katechizmu Kościoła Katolickiego, tekstu promulgowanego przez mojego poprzednika, błogosławionego papieża Jana Pawła II[3], aby ukazać wszystkim wiernym siłę i piękno wiary. Dokument ten, autentyczny owoc II Soboru Watykańskiego, był postulowany przez Nadzwyczajne Zgromadzenie Synodu Biskupów w 1985 roku jako narzędzie w służbie katechezy[4] i powstał dzięki współpracy całego episkopatu Kościoła katolickiego. Właśnie w październiku 2012 r. zwołałem Zgromadzenie Ogólne Synodu Biskupów na temat Nowa ewangelizacja dla przekazu wiary chrześcijańskiej. Będzie to dobra okazja do wprowadzenia całej wspólnoty kościelnej w czas szczególnej refleksji i ponownego odkrycia wiary. Nie po raz pierwszy Kościół jest wezwany do celebrowania Roku wiary. Mój czcigodny poprzednik, Sługa Boży Paweł VI ogłosił podobny w 1967 roku dla upamiętnienia męczeństwa Apostołów Piotra i Pawła w 1900 lat od ich najwyższego świadectwa wiary. Chciał, aby był to uroczysty moment, aby w całym Kościele było „prawdziwe i szczere wyznanie tej samej wiary”. Chciał on też między innymi, aby ta wiara była potwierdzona w „sposób indywidualny i zbiorowy, wolny i świadomy, wewnętrzny i zewnętrzny, pokorny i szczery”[5]. Myślał, że w ten sposób cały Kościół będzie mógł podjąć „wyraźną świadomość wiary, aby ją ożywić, oczyścić, aby ją umocnić i potwierdzić oraz ją wyznać”[6]. Wielkie wstrząsy, które miały miejsce w owym roku, uczyniły jeszcze bardziej wyraźnym zapotrzebowanie na uroczystość tego rodzaju. Zakończyła się ona „Wyznaniem wiary Ludu Bożego”[7], aby zaświadczyć jak bardzo istotna treść, która od wieków stanowi dziedzictwo wszystkich wierzących, musi zostać potwierdzona, zrozumiana i pogłębiona nieustannie na nowy sposób, aby dać konsekwentne świadectwo w innych warunkach historycznych, niż w przeszłości.

5. Pod pewnymi względami, mój czcigodny poprzednik postrzegał ten Rok jako „konsekwencję i wymóg posoborowy”[8], dobrze zdając sobie sprawę z poważnych trudności tego czasu, zwłaszcza w odniesieniu do wyznawania wiary i wierności jej poprawnej interpretacji. Sądzę, że inauguracja Roku wiary w związku z pięćdziesiątą rocznicę otwarcia Soboru Watykańskiego II może być dobrą okazją, aby zrozumieć teksty pozostawione przez ojców soborowych, które zdaniem błogosławionego Jana Pawła II „nie tracą wartości ani blasku. Konieczne jest, aby były należycie odczytywane, poznawane i przyswajane jako miarodajne i normatywne teksty Magisterium, należące do Tradycji Kościoła. Dzisiaj, po zakończeniu Jubileuszu, szczególnie mocno odczuwam powinność ukazywania Soboru jako wielkiej łaski, która stała się dobrodziejstwem dla Kościoła w XX wieku: został on dany jako niezawodna busola, wskazująca nam drogę w stuleciu, które się rozpoczyna”[9]. Chcę też mocno podkreślić to, co powiedziałem na temat Soboru kilka miesięcy po moim wyborze na Następcę Piotra: „Jeśli go odczytujemy i przyjmujemy w świetle prawidłowej hermeneutyki, może on być i coraz bardziej stawać się wielką mocą służącą zawsze potrzebnej odnowie Kościoła”[10].

6. Odnowa Kościoła dokonuje się także przez świadectwo, jakie daje życie wierzących: poprzez samo swoje istnienie w świecie chrześcijanie są faktycznie powołani, aby rozjaśniać Słowo prawdy, jakie pozostawił nam Pan Jezus. Właśnie Sobór w Konstytucji dogmatycznej Lumen gentium, stwierdził: „podczas gdy Chrystus, «święty, niewinny, niepokalany» (Hbr 7,26), nie znał grzechu (2 Kor 5,21), lecz przyszedł dla przebłagania jedynie za grzechy ludu (por. Hbr 2,17), Kościół obejmujący w łonie swoim grzeszników, święty i zarazem ciągle potrzebujący oczyszczenia, podejmuje ustawicznie pokutę i odnowienie swoje. Kościół «wśród prześladowań świata i pociech Bożych zdąża naprzód w pielgrzymce», zwiastując krzyż i śmierć Pana, aż przybędzie (por. 1 Kor 11,26). Mocą zaś Pana zmartwychwstałego krzepi się, aby utrapienie i trudności swe, zarówno wewnętrzne, jak zewnętrzne, przezwyciężać cierpliwością i miłością, a tajemnicę Jego, choć pod osłoną, wiernie przecież w świecie objawiać, póki się ona na koniec w pełnym świetle nie ujawni”[11].

Rok wiary, w tej perspektywie jest zaproszeniem do autentycznego i nowego nawrócenia do Pana, jedynego Zbawiciela świata. W tajemnicy Jego śmierci i zmartwychwstania Bóg objawił pełnię miłości, która zbawia i wzywa ludzi do nawrócenia i przemiany życia poprzez odpuszczenie grzechów (por. Dz 5, 31). Dla apostoła Pawła ta Miłość wprowadza człowieka do nowego życia: „Przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca” (Rz 6, 4). Dzięki wierze to nowe życie kształtuje całą ludzką egzystencję na radykalnej nowości zmartwychwstania. Na miarę jego wolnej dyspozycyjności, myśli, uczucia, mentalność i zachowania człowieka powoli są oczyszczane i przekształcane, na drodze, która nigdy tu na ziemi w pełni się nie realizuje. „Wiara, która działa przez miłość” (Ga 5, 6) staje się nowym kryterium inteligencji i działania, które przemienia całe życie człowieka (por. Rz 12, 2, Kol 3, 9-10, Ef 4, 20-29, 2 Kor 5, 17).

7. „Caritas Christi urget nos” (2 Kor 5, 14): miłość Chrystusa wypełnia nasze serca i pobudza nas do ewangelizacji. Dzisiaj, tak jak wówczas, wysyła On nas na drogi świata, aby głosić Jego Ewangelię wszystkim narodom ziemi (por. Mt 28, 19). Poprzez swą miłość Jezus Chrystus przyciąga do Siebie ludzi z każdego pokolenia: w każdym czasie zwołuje on Kościół, powierzając mu głoszenie Ewangelii, z nakazem, który zawsze jest nowy. Z tego względu także dziś potrzeba bardziej przekonującego zaangażowania kościelnego na rzecz nowej ewangelizacji, aby na nowo odkryć radość w wierze i odnaleźć entuzjazm w przekazywaniu wiary. Zaangażowanie misyjne wierzących, które nigdy nie może słabnąć, czerpie moc i siłę w codziennym odkrywaniu Jego miłości. Wiara bowiem rośnie, gdy przeżywana jest jako doświadczenie otrzymanej miłości i kiedy jest przekazywana jako doświadczenie łaski i radości. Sprawia ona, że życie wiernych wydaje owoce, ponieważ poszerza serca w nadziei i pozwala na dawanie twórczego świadectwa: otwiera w istocie serca i umysły tych, którzy słuchają, na zaproszenie Pana, aby przylgnęli do Jego słowa, by stali się Jego uczniami. Wierni, stwierdza św. Augustyn „wzmacniają się przez wiarę”[12]. Święty Biskup Hippony miał słuszny powód, aby wyrazić się w ten sposób. Jak wiemy, jego życie było ciągłym poszukiwaniem piękna wiary, dopóki jego serce nie znalazło spoczynku w Bogu[13]. Jego liczne pisma, w których wyjaśniał znaczenie wiary i prawdy wiary, pozostają aktualne do naszych dni jako dziedzictwo niezrównanego bogactwa i pozwalają nadal tak wielu ludziom poszukującym Boga w znalezieniu właściwej ścieżki, aby osiągnąć „podwoje wiary”.

Tak więc tylko przez wiarę wiara rośnie i umacnia się; nie ma innej możliwości posiadania pewności co do swego życia, jak tylko przez coraz większe powierzenie siebie w ręce tej miłości, którą odczuwa się jako coraz większą, ponieważ swoje źródło ma w Bogu.

8. Z tej radosnej okazji pragnę zachęcić braci biskupów całego świata, żeby zjednoczyli się z Następcą Piotra w tym czasie duchowej łaski, jaki daje nam Pan, by upamiętnić cenny dar wiary. Chcemy obchodzić ten Rok Wiary w sposób godny i owocny. Trzeba zintensyfikować refleksję na temat wiary, aby pomóc wszystkim wierzącym w Chrystusa w stawaniu się bardziej świadomymi i ożywić ich przywiązanie do Ewangelii, zwłaszcza w okresie głębokich przemian, jaki ludzkość przeżywa obecnie. Będziemy mieli okazję do wyznawania wiary w zmartwychwstałego Pana w naszych katedrach i kościołach całego świata; w naszych domach i rodzinach, aby każdy silnie odczuł potrzebę lepszego zrozumienia i przekazywania przyszłym pokoleniom odwiecznej wiary. Wspólnoty zakonne oraz parafialne, wszystkie stare i nowe rzeczywistości eklezjalne znajdą w tym roku sposób, aby uczynić publicznym wyznanie Credo.

9. Pragniemy, aby ten Rok rozbudził w każdym wierzącym aspirację do wyznawania wiary w jej pełni i z odnowionym przekonaniem, z ufnością i nadzieją. Będzie to też dobra okazja, by bardziej celebrować wiarę w liturgii, zwłaszcza Eucharystii, która „jest szczytem, do którego zmierza działalność Kościoła, i jednocześnie ... źródłem, z którego wypływa cała jego moc”[14]. Jednocześnie pragniemy, żeby świadectwo życia ludzi wierzących było coraz bardziej wiarygodne. Zwłaszcza w tym Roku każdy wierzący powinien ponownie odkryć treść wiary wyznawanej, celebrowanej, przeżywanej i przemodlonej[15], i zastanowić się nad samym aktem wiary.

Nie przypadkiem w pierwszych wiekach chrześcijanie musieli nauczyć się Credo na pamięć. Było ono ich codzienną modlitwą, aby nie zapomnieć o zobowiązaniu przyjętym wraz ze chrztem. Słowami pełnymi znaczenia przypomina o tym św. Augustyn, kiedy w jednej z homilii na temat redditio symboli, przekazania Credo mówi: „Symbol świętej tajemnicy, który otrzymaliście wszyscy razem i który wyznaliście jeden po drugim, jest słowami, na których opiera się, jak na stałym fundamencie, wiara Matki-Kościoła, a fundamentem tym jest Chrystus Pan... Otrzymaliście więc i powtarzaliście to, co wiernie powinniście naśladować, co w duszy i sercu zawsze powinniście przechowywać, co powinniście na łożach waszych odmawiać, o czym myślicie na placach i miejscach publicznych, o czym także i podczas posiłków waszych nie zapominajcie, strzeżcie tego w sercu, chociaż ciało zasypia”[16].

10. Chciałbym w tym miejscu nakreślić zarys programu, który pomoże w głębszym zrozumieniu nie tylko treści wiary, ale wraz z nimi, także aktu, którym zdecydujemy się na całkowite powierzenie się Bogu, w pełnej wolności. Istnieje w istocie głęboka jedność między aktem, którym się wierzy a treścią, której dajemy nasze przyzwolenie. Apostoł Paweł pozwala na wejście w tę rzeczywistość, kiedy pisze: „Sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami - do zbawienia” (Rz 10, 10). Serce wskazuje, że pierwszy akt, którym dochodzi się do wiary jest darem Boga i działaniem łaski, która przekształca osobę aż do głębi jej serca.

W tym względzie szczególnie wymowny jest przykład Lidii. Św. Łukasz opowiada, że  Paweł, kiedy był w Filippi, udał się w szabat, by głosić Ewangelię niektórym kobietom; była wśród nich Lidia a „Pan otworzył jej serce, tak że uważnie słuchała słów Pawła” (Dz 16, 14). Ważny jest sens zawarty w tym wyrażeniu.  Św. Łukasz uczy, że znajomość treści, w które należy wierzyć nie wystarcza, jeżeli następnie to serce, autentyczne sanktuarium człowieka, nie jest otwarte na łaskę, która pozwala mieć oczy, aby spoglądać na głębię i zrozumieć, że to, co zostało przepowiedziane jest Słowem Bożym.

Z kolei „wyznawać ustami” wskazuje, że wiara oznacza zaangażowania i publiczne świadectwo. Chrześcijanin nigdy nie może myśleć, że wiara jest sprawą prywatną. Wiara jest decyzją na to, żeby być z Panem, aby z Nim żyć. To „bycie z Nim” wprowadza do zrozumienia powodów, dla których się wierzy. Wiara, właśnie dlatego, że jest aktem wolności, wymaga również odpowiedzialności społecznej za to, w co się wierzy. Kościół w dniu Pięćdziesiątnicy ukazuje z całą oczywistością ów wymiar publiczny wiary i głoszenia jej bez lęku każdej osobie. Jest to dar Ducha Świętego, który uzdalnia do misji i umacnia nasze świadectwo, czyniąc je śmiałym i odważnym.

 

Samo wyznanie wiary jest aktem zarówno osobistym jak i wspólnotowym. Pierwszym podmiotem wiary jest faktycznie Kościół. W wierze wspólnoty chrześcijańskiej każdy otrzymuje chrzest, skuteczny znak wejścia do ludu wierzących, aby zyskać zbawienie. Jak stwierdza Katechizm Kościoła Katolickiego: „«Wierzę» - to wiara Kościoła wyznawana osobiście przez każdego wierzącego, przede wszystkim w chwili chrztu. «Wierzymy» - to wiara Kościoła wyznawana przez biskupów zgromadzonych na soborze lub, bardziej ogólnie, przez zgromadzenie liturgiczne wierzących. «Wierzę» - mówi także Kościół, nasza Matka, który przez swoją wiarę odpowiada Bogu i który uczy nas mówić: «Wierzę», «Wierzymy»...”[17].

Jak można dostrzec znajomość treści wiary jest istotna, by wydać swą zgodę, to znaczy, aby w pełni, rozumem i wolą zgadzać się z tym, co proponuje Kościół. Znajomość wiary wprowadza w pełnię tajemnicy zbawczej objawionej przez Boga. Udzielona zgoda oznacza  więc, że kiedy się wierzy, w sposób wolny przyjmuje się całą tajemnicę wiary, bo gwarantem jej prawdy jest sam Bóg, który objawia się i pozwala poznać swą tajemnicę miłości[18].

Z drugiej strony, nie możemy zapominać, że w naszym kontekście kulturowym wielu ludzi, choć nie rozpoznają w sobie daru wiary, szczerze poszukuje ostatecznego sensu i definitywnej prawdy o swym istnieniu i świecie. To poszukiwanie jest autentyczną „preambułą” wiary, gdyż kieruje ludzi na drogę, która prowadzi do tajemnicy Boga. Sam ludzki rozum nosi w istocie wrodzoną potrzebę tego, „co wartościowe, nieprzemijalne”[19]. Wymóg ten stanowi nieustannie zachętę, trwale wpisaną w serce człowieka, aby wyruszyć w drogę i znaleźć Tego, którego byśmy nie poszukiwali, gdyby nie wyszedł już nam na spotkanie[20].  Wiara zaprasza nas właśnie na to spotkanie i w pełni otwiera.

11. Cenną i niezbędną pomocą w uzyskaniu dostępu do systematycznej wiedzy na temat treści wiary jest dla wszystkich Katechizm Kościoła Katolickiego. Jest to jeden z najważniejszych owoców II Soboru Watykańskiego. W Konstytucji Apostolskiej Fidei depositum nie przypadkiem podpisanej w trzydziestą rocznicę otwarcia II Soboru Watykańskiego, papież Jan Paweł II napisał: „Katechizm przyczyni się w znacznym stopniu do odnowy całego życia kościelnego, .... Uznaję go za pewną normę nauczania wiary, jak również za pożyteczne i właściwe narzędzie służące komunii eklezjalnej”[21].

Właśnie w tej perspektywie Rok wiary powinien wyrazić wspólne zobowiązanie do ponownego odkrycia i studium podstawowych treści wiary, które znajdują w Katechizmie Kościoła Katolickiego swą systematyczną i organiczną syntezę. Staje się tutaj faktycznie widoczne bogactwo nauczania, jakie Kościół przyjął, strzegł i oferował na przestrzeni dwóch tysiącleci swej historii. Od Pisma Świętego do Ojców Kościoła, od mistrzów teologii po świętych, którzy przeszli przez wieki, Katechizm przedstawia trwałą pamięć tak wielu sposobów, w których Kościół rozważał  swą wiarę i dokonał postępu doktrynalnego, aby dać wiernym pewność w ich życiu wiary.

W samej swojej strukturze, Katechizm Kościoła Katolickiego przedstawia rozwój wiary, poruszając nawet wielkie kwestie życia powszedniego. Strona po stronie, odkrywa się, że to, co jest przedstawione, nie jest jakąś teorią, ale spotkaniem z konkretną Osobą, która żyje w Kościele. Po wyznaniu wiary następujące wyjaśnienie życia sakramentalnego, w którym Chrystus jest obecny, działa i nadal buduje swój Kościół. Bez liturgii i sakramentów, wyznanie wiary nie miałoby skuteczności, gdyż zabrakłoby łaski, która wspiera świadectwo chrześcijan. Podobnie, nauczanie Katechizmu na temat życia moralnego nabiera swego pełnego znaczenia, jeżeli umieszczane jest w kontekście wiary, liturgii i modlitwy.

12. Z tego względu Katechizm Kościoła Katolickiego może być prawdziwym narzędziem wspierania w wierze, zwłaszcza dla tych, którzy troszczą się o wychowanie chrześcijan, tak istotne w naszym kontekście kulturowym. W tym celu poprosiłem Kongregację Nauki Wiary, o zredagowanie w porozumieniu z kompetentnymi dykasteriami Stolicy Apostolskiej Noty , która ma dać Kościołowi oraz wiernym pewne wskazania, jak przeżyć ten Rok Wiary w sposób najbardziej efektywny i właściwy, w służbie wiary i ewangelizacji.

Wiara bowiem poddana jest bardziej niż w przeszłości szeregowi pytań, które wypływają ze zmiany mentalności, która zwłaszcza dzisiaj, redukuje obszar pewności racjonalnej do osiągnięć naukowych i technologicznych. Jednakże Kościół nigdy nie bał się ukazywać, że między wiarą a prawdziwą nauką nie może być konfliktu, ponieważ obie, choć różnymi drogami, zmierzają do  prawdy[22].

13. Niezmiernie ważne będzie w tym Roku przypomnienie historii naszej wiary, w której przeplatają się niezgłębiona tajemnica świętości i grzechu. Podczas, gdy pierwsza z nich ujawnia ogromny wkład, jaki wnieśli mężczyźni i kobiety we wzrost i rozwój wspólnoty poprzez świadectwo swego życia, to druga musi prowokować w każdym szczere i trwałe dzieło nawrócenia, by doświadczyć miłosierdzia Ojca, który wychodzi na spotkanie każdego człowieka.

W tym okresie będziemy kierować swój wzrok ku Jezusowi Chrystusowi, „który w wierze przewodzi i ją wydoskonala” (Hbr 12, 2):  w Nim znajduje wypełnienie wszelka udręka i tęsknota ludzkiego serca. Radość miłości, odpowiedź na dramat cierpienia i bólu, moc przebaczenia w obliczu otrzymanej obelgi i zwycięstwo życia nad pustką śmierci, wszystko znajduje swoje dopełnienie w tajemnicy Jego Wcielenia, Jego stawania się człowiekiem, dzielenia z nami ludzkiej słabości, aby ją przekształcić mocą Jego zmartwychwstania. W Nim, który umarł i zmartwychwstał dla naszego zbawienia, znajdują pełne światło przykłady wiary, które naznaczyły te dwa tysiące lat naszej historii zbawienia.

Przez wiarę Maryja przyjęła słowa Anioła i uwierzyła w zwiastowanie, że stanie się Matką Boga w posłuszeństwie swego oddania (por. Łk 1,38). Nawiedzając Elżbietę wzniosła swoją pieśń pochwalną do Najwyższego, za cuda, jakich dokonywał w tych, którzy się Jemu powierzają (por. Łk 1,46-55). Z radością i drżeniem urodziła swego jedynego Syna, zachowując nienaruszone dziewictwo (por. Łk 2,6-7). Ufając swemu oblubieńcowi, Józefowi uszła z Jezusem do Egiptu, aby uratować Go przed prześladowaniami Heroda (por. Mt 2, 13-15). Z tą samą wiarą szła za nauczającym Panem i pozostała z Nim aż do Golgoty (por. J 19, 25-27). W wierze cieszyła się owocami zmartwychwstania Jezusa i zachowując w swoim sercu wszelkie wspomnienia (por. Łk 2, 19:51), przekazała je Dwunastu zgromadzonym z Nią w Wieczerniku, aby otrzymać Ducha Świętego (por. Dz 1, 14; 2, 1-4).

Ze względu na wiarę apostołowie zostawili wszystko, aby pójść za Nauczycielem (por. Mt 10, 28). Wierzyli w słowa, którymi zapowiadał Królestwo Boże obecne i realizujące się w Jego osobie (por. Łk 11,20). Byli w komunii życia z Jezusem, który ich nauczał, pozostawiając im nową regułę życia, przez którą byliby po Jego śmierci rozpoznawani jako Jego uczniowie (por. J 13,34-35). Przez wiarę poszli na cały świat, wypełniając polecenie niesienia Ewangelii wszelkiemu stworzeniu (por. Mk 16,15) i bez jakiejkolwiek obawy głosili wszystkim radość zmartwychwstania, którego byli wiernymi świadkami.

 

Ze względu na wiarę uczniowie utworzyli pierwszą wspólnotę zgromadzoną wokół nauki Apostołów, na modlitwie, w Eucharystii, dając do wspólnej dyspozycji, to co posiadali, aby  przyjść z pomocą potrzebom braci (por. Dz 2, 42-47).

Z powodu wiary męczennicy oddali swe życie, by zaświadczyć o prawdzie Ewangelii, która ich przekształciła i uzdolniła do osiągnięcia największego daru miłości, przebaczając swoim prześladowcom.

Ze względu na wiarę kobiety i mężczyźni poświęcili swoje życie Chrystusowi, pozostawiając wszystko, aby żyć w prostocie ewangelicznego posłuszeństwa, ubóstwa i czystości - konkretnych znakach oczekiwania na Pana, który się nie spóźnia. Z powodu wiary tak wielu chrześcijan podjęło działania na rzecz sprawiedliwości, aby uczynić konkretnym słowo Pana, który przybył, aby głosić wyzwolenie z ucisku i rok łaski dla wszystkich (por. Łk 4,18-19).

Ze względu na wiarę na przestrzeni wieków mężczyźni i kobiety każdego wieku, których imię jest zapisane w Księdze Życia (por. Ap 7, 9, 13, 8), wyznali piękno pójścia za Panem Jezusem, tam gdzie byli wzywani, żeby dać świadectwo swojego bycia chrześcijanami:  w rodzinie, w życiu zawodowym, publicznym, w wypełnianiu charyzmatów i posług, do których byli powoływani.

Ze względu na wiarę żyjemy także i my: przez żywe rozpoznawanie Pana Jezusa obecnego w naszym życiu i w historii.

14. Rok wiary będzie również dobrą okazją do wzmocnienia świadectwa miłosierdzia. Przypomina nam św. Paweł: „Trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: z nich zaś największa jest miłość”  (1 Kor 13,13). Apostoł Jakub stwierdzał w słowach jeszcze mocniejszych, które zawsze pobudzały chrześcijan: „Jaki z tego pożytek, bracia moi, skoro ktoś będzie utrzymywał, że wierzy, a nie będzie spełniał uczynków? Czy [sama] wiara zdoła go zbawić? Jeśli na przykład brat lub siostra nie mają odzienia lub brak im codziennego chleba, a ktoś z was powie im: «Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i najedzcie do syta!» - a nie dacie im tego, czego koniecznie potrzebują dla ciała - to na co się to przyda? Tak też i wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie. Ale może ktoś powiedzieć: Ty masz wiarę, a ja spełniam uczynki. Pokaż mi wiarę swoją bez uczynków, to ja ci pokażę wiarę ze swoich uczynków”(Jk 2,14-18).

Wiara bez miłości nie przynosi owocu, a miłość bez wiary byłaby uczuciem nieustannie na łasce i niełasce wątpliwości. Wiara i miłość potrzebują siebie nawzajem, tak że jedna pozwala drugiej, by mogła się zrealizować.  Niemało chrześcijan rzeczywiście poświęca swoje życie z miłością samotnym, znajdującym się na marginesie lub wykluczonym, jako tym, do których trzeba pójść jako pierwszych i najważniejszych, których trzeba wesprzeć, ponieważ właśnie w nich odzwierciedla się oblicze samego Chrystusa. Dzięki wierze możemy rozpoznać w tych, którzy proszą o naszą miłość oblicze zmartwychwstałego Pana. „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40): te Jego słowa są ostrzeżeniem, którego nie wolno zapominać i nieustannym wezwaniem, aby ponownie ofiarować tę miłość, którą On troszczy się o nas.  A wiara, która pozwala nam rozpoznać Chrystusa jest tą samą Jego miłością, która pobudza, aby spieszyć Jemu z pomocą za każdym razem, kiedy czyni się naszym bliźnim na drodze życia. Umocnieni wiarą, patrzymy z nadzieją na nasze zaangażowanie w świecie, oczekując „nowego nieba i nowej ziemi, w których będzie mieszkała sprawiedliwość” (2P 3, 13; por. Ap 21,1).

15. Doszedłszy do końca życia, apostoł Paweł prosi swego ucznia Tymoteusza, by „zabiegał o wiarę” (2 Tm 2,22) z tą samą stałością jak kiedy był młodym człowiekiem (por. 2 Tm 3, 15).     Uważamy, że ta zachęta skierowana jest do każdego z nas, aby nikt nie był leniwy w wierze. Jest ona towarzyszką życia, która pozwala nam dostrzegać nieustannie na nowo cuda, jakich Bóg dla nas dokonuje. Wiara nastawiona na uchwycenie znaków czasu w chwili obecnej, zobowiązuje każdego z nas, abyśmy stawali się żywym znakiem obecności Zmartwychwstałego w świecie. Współczesny świat potrzebuje dziś szczególnie wiarygodnego świadectwa tych, których umysły i serca oświecone są Słowem Bożym i zdolni są otworzyć serca i umysły tak wielu ludzi na pragnienie Boga i prawdziwego życia, które nie ma końca.

„Oby słowo Pańskie rozszerzało się i rozsławiało” (2 Tes 3,1): oby ten Rok wiary coraz bardziej umacniał naszą więź z Chrystusem Panem, gdyż tylko w Nim jest pewność przyszłości i gwarancja prawdziwej i trwałej miłości. Niech słowa apostoła Piotra rzucą ostatnie spojrzenie na światło wiary: „Dlatego radujcie się, choć teraz musicie doznać trochę smutku z powodu różnorodnych doświadczeń. Przez to wartość waszej wiary okaże się o wiele cenniejsza od zniszczalnego złota, które przecież próbuje się w ogniu, na sławę, chwałę i cześć przy objawieniu Jezusa Chrystusa. Wy, choć nie widzieliście, miłujecie Go; wy w Niego teraz, choć nie widzicie, przecież wierzycie, a ucieszycie się radością niewymowną i pełną chwały wtedy, gdy osiągniecie cel waszej wiary - zbawienie dusz”(1 P 1, 6-9). Życie chrześcijan zna doświadczenie radości oraz cierpienia. Jak wielu świętych doświadczało samotności! Jak wielu wiernych, także w naszych czasach, doświadcza milczenia Boga, podczas gdy chciałoby usłyszeć Jego pocieszający głos! Doświadczenia życia, pozwalając na zrozumienie tajemnicy Krzyża i uczestniczenie w cierpieniach Chrystusa (por. Kol 1, 24), są wstępem do radości i nadziei, którym przewodzi wiara: „ilekroć niedomagam, tylekroć jestem mocny” (2 Kor 12, 10). Wierzymy z całą pewnością, że Pan Jezus pokonał zło i śmierć. Powierzamy się Jemu z tą pewną ufnością:  On obecny wśród nas, zwycięża moc Złego (por. Łk 11, 20) a Kościół, widzialna wspólnota Jego miłosierdzia trwa w Nim jako znak ostatecznego pojednania z Ojcem.

Ten czas łaski zawierzamy Matce Bożej, nazwanej „błogosławioną, która uwierzyła” (Łk 1, 45).

W Rzymie, u Świętego Piotra, dnia 11 października roku 2011, w siódmym roku mojego pontyfikatu.

 

Benedykt XVI

 

Przypisy:

 [1] Homilia podczas Mszy św. z okazji inauguracji pontyfikatu (24 kwietnia 2005): AAS 97 (2005), 710; ORPol 6(274)/2005, s. 11.

 [2] Por. BENEDYKT XVI, Homilia podczas Mszy św. na «Terreiro do Paço» w Lizbonie (11 maja 2010): Insegnamenti VI,1(2010), 673.; ORPol 7(324)/2010, s. 9n.

 [3] Por. JAN PAWEŁ II, Konstytucja Apostolska Fidei depositum (11 października 1992), AAS 86 (1994), 113-118.

 [4] Por. Rapporto finale del Sinodo Straordinario dei Vescovi (7 dicembre 1985), II, B, a, 4 in Enchiridion Vaticanum, vol. 9, n. 1797.

 [5] PAWEŁ VI, Adhortacja apostolska Petrum et Paulum Apostolos, w 1900 rocznicę męczeństwa Apostołów Piotra i Pawła (22 luty 1967): AAS 59(1967), 196.

 [6] Tamże, 198

 [7] PAWEŁ VI, Professione di fede, Omelia per la concelebrazione nel XIX centenario del martirio dei Santi Apostoli Pietro e Paolo, a conclusione dell' "Amo della fede" (30 giugno 1968): AAS 60(1968), 433-445. Tekst polski m.in. http://voxdomini.com.pl/vox_art/wyznanie.html

 [8] PAWEŁ VI, Audiencja ogólna (14 czerwca 1967): Insegnamenti V (1967), 801.

 [9] JAN PAWEŁ II, List apostolski, Novo millennio ineunte, (6 stycznia 2001), 57: AAS 93(2001), 308.

 [10] Przemówienie do Kurii Rzymskiej, (22 grudnia 2005), AAS (2006), 98. ORPol 2(280)/2006, s. 20.

 [11] II SOBÓR WATYKAŃSKI, Konstytucja dogmatyczna Lumen gentium, 8.

 12] De utilitate credendi, 1,2. Tłum. pol. w: Pisma Starochrześcijańskich Pisarzy, tom LIV, Pisma przeciw manichejczykom, Warszawa 1990, s. 34.

 [13] Por. Wyznania, tłum. Zygmunt Kubiak, Warszawa 1992, I, 1.

 [14] II SOBÓR WATYKAŃSKI, Konstytucja o liturgii świętej Sacrosantum Concilium, 10.

 [15] Por. JAN PAWEŁ II, Konstytucja Apostolska Fidei depositum (11 października 1992), AAS 86 (1994), 116.

 [16] Kazanie 215,1, w: Pisma Starochrześcijańskich Pisarzy, tom XII, Św. Augustyn, Wybór mów, tłum. Ks. Jan Jaworski, Warszawa 1973, s. 250.

 [17] Katechizm Kościoła Katolickiego, Pallotinum, Poznań 1994, 167.

 [18] Por. I SOBÓR WATYKAŃSKI, Konstytucja dogmatyczna o wierze katolickiej, Dei Filius, rozdz. III: DS. 3008-3009, II SOBÓR WATYKAŃSKI. Konstytucja dogmatyczna o Objawieniu Bożym, Dei Verbum, 5.

 [19] BENEDYKT XVI, Przemówienie w Kolegium Bernardynów, Paryż (12 września 2008): AAS 100 (2008), 722; ORPol 10-11(307)/2008, s. 12.

 [20] Por. ŚW. AUGUSTYN Z HIPPONY, Wyznania, tłum. Zygmunt Kubiak, Warszawa 1992, XIII, 1.

 [21] JAN PAWEŁ II, Konstytucja Apostolska Fidei depositum (11 października 1992), AAS 86 (1994), 115 i 117.

 [22] JAN PAWEŁ II, Encyklika Fides et ratio, (14 września 1998), nn. 34 i 106: AAS 91 (1999), 31-32, 86-87.

 

 

Zrozumieć liturgię

część 4

 

 

Woda

 

Niewątpliwie element konieczny do życia, istotny również w sprawowaniu kultów religijnych. Najbardziej doszukiwano się czegoś świętego a zarazem leczącego w wodzie żywej, to jest tryskającej ze źródeł i płynącej w rzekach. Ludność krajów gdzie woda jest rzadkością dobrze wiedzą co znaczy stwierdzenie życiodajna woda. Na Wschodzie gdzie duży odsetek stanowią pustynie i pół pustynie w starożytności występował kult źródeł i rzek, w których zanurzano się dla oczyszczenia moralnego. Rytualne obmycia o religijnym charakterze występowały także u Greków, Rzymian i Żydów mówi o tym Księga Wyjścia 30, 18 oraz Księga Liczb 19,7. Chrześcijanie poprzez symboliczne obmycie rąk, co zresztą stało się powszechnym zwyczajem również włączyli się do tego nurtu.

Po epoce konstantyńskiej, opierając się na antycznych wzorcach, chrześcijanie zakładali własne baseny przy bazylikach. Służyły one obmyciom sakramentalnym tak przedstawiają to Ojcowie Kościoła między innymi Tertulian czy Klemens Aleksandryjski. Dla chrześcijan najistotniejsze było obmycie z grzechów które dokonuje się w sakramencie chrztu świętego. Symbolika chrzcielna w wodzie widziała rodzicielkę użyźnioną przez Ducha Świętego, która wydaje na świat dzieci Kościoła (1 Kor 6,11).

Woda ma także swoje miejsce w sprawowaniu samej Eucharystii. Gdzie następuje zmieszanie wina z wodą. Apokalipsa św. Jana (17,15) obrazuje ten symbol następująco wino oznacza Chrystusa, natomiast woda wiernych. Stąd łacińscy Ojcowie Kościoła w zmieszaniu wina z wodą widza znak zjednoczenia wiernych w Chrystusie. Aczkolwiek Ojcowie Kościoła wschodniego interpretują ten znak jako zjednoczenie dwóch natur w Jezusie Chrystusie, Boskiej i ludzkiej. Sobór Trydencki, idąc za Ojcami łacińskimi mówi, że chodzi o aluzję do przebitego boku Chrystusa na krzyżu, z którego wypłynęła krew i woda (J 19, 34).

Woda święcona wykorzystywana była podczas różnych czynności liturgicznych. Najstarsza informacje o wodzie święconej znajdziemy w Aktach Piotra i Tomasza, które pochodzą z III wieku. Z IV wieku pochodzi tekst modlitwy na poświęcenie wody znajduje się w Eulogium Serapiona, biskupa z Thumis, a także w Konstytucjach Apostolskich.

Na początku, wody święconej używano do skrapiania mieszkań, dla odpędzenia złych mocy. W VIII wieku wprowadzono apresję[1] niedzielną, która ma przypominać chrzest jego skutki i zobowiązania. Pierwotnie poświęcano wodę w mieszkaniach wiernych dopiero od VI wieku zaczęto święcić wodę w kościołach. Sakramentalne skutki pokropienia wodą, to odparcie wpływów szatana oraz uproszenie łask Bożych. Najtrafniej symbolikę wody
w liturgii obrazuje modlitwa na poświęcenie wody zamieszczona w Agendzie katowickiej
z roku 1987: „Wszechmogący, wieczny Boże, wysłuchaj błagania Twojego ludu, który wspomina Twoje wielkie dzieła przedziwnego stworzenia i odkupienia. W swojej dobroci stworzyłeś wodę, aby użyźniła suchą ziemię, a nasze ciała oczyszczała i pokrzepiała. Ty okazałeś nam swoje wielkie miłosierdzie, kiedy przeprowadziłeś naród wybrany przez wody Morza Czerwonego i uwolniłeś go z niewoli egipskiej, a potem na pustyni gasiłeś jego pragnienie życiodajna wodą. W obrazie żywej wody prorocy zapowiadali Nowe Przymierze, które zawarłeś z ludźmi, przez Chrystusa Pana naszego. On to uświęcił wody Jordanu
i sprawił, że przez odradzające się nowym stworzeniem. Uświęć, Panie, tę wodę, aby była znakiem chrztu świętego, który przyjęliśmy w zaraniu naszego życia”.

 

Źródła:

Sinka T., Symbole liturgiczne, Kraków 2001

Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, Poznań 2003

Agenda Liturgiczna, Katowice 1987


[1] Apresja – pokropienie wiernych woda święconą podczas Eucharystii w niedzielę, zamiast aktu pokuty.

 

Zrozumieć liturgię

 

Mowa ciała

(Postawy podczas liturgii)

 

Jednym z darów jakie otrzymaliśmy od Stwórcy jest ciało. Dzięki temu darowi możemy wyrażać wiele naszych myśli, uczuć, wszelkiego rodzaju emocji jest to mowa niewerbalna. Otrzymując od Boga ten niezwykły dar każdy z nas stał się człowiekiem właśnie przez ciało. Można stwierdzić, że jesteśmy ciałem otrzymując przy tym wiele możliwości najważniejszą z nich jest samo „bycie”, uczestniczenie w wielu wspólnotach m.in. w rodzinie, w Kościele.

Ciało jest specyficzną świątynią w której wielbimy Boga, to miejsce gdzie słowa naszej wiary przeradzają się w gesty, postawy, co więcej słowa stają się życiem wiary.

Poprzez ciało dane jest nam okazywać sobie miłość i uczucia za pomocą gestów, tak samo w liturgii postawy i gesty są znakiem miłości okazywanej Bogu. Dlatego też, powinny być wykonywane z należytą starannością oraz skupieniem.

Ogólne wprowadzenie do Mszału rzymskiego zwraca uwagę na to iż, „Zachowywanie przez wszystkich uczestników jednolitych postaw ciała jest znakiem jedności członków chrześcijańskiej wspólnoty zgromadzonych na sprawowanie świętej liturgii wyrażają one bowiem i kształtują duchowe przeżycia uczestniczących”.

Na początku naszych rozważań musimy rozróżnić czym jest postawa, a czym gest. Otóż postawa dotyczy układu całego ciała, natomiast gest tylko jego części, najczęściej są to ręce lub głowa.

Postawa  stojąca jest znakiem szacunku wobec osób starszych i godniejszych. To też postawa stojąca podczas modlitwy wyraża wielki szacunek do Boga najwyższego Pana (Mt 6,5; Mk11,25; Łk 18,11; 22,46). Postawę stojąca przybiera także osoba, która pośredniczy pomiędzy stronami. Kapłanowi tym bardziej przystoi postawa stojąca, gdyż jest pośrednikiem w imieniu Jezusa Chrystusa między Bogiem a wiernymi. Dlatego celebrans stoi przy czytaniu Słowa Bożego i przy modlitwach.

Postawa ta jest także znakiem radości z odkupienia. Od czasów apostolskich gdy obchodzono w liturgii misteria zbawienia przyjmowano postawę stojącą tj. w niedzielę (dzień zmartwychwstania) a także w czasie wielkanocnym.

Ojcowie Kościoła postawę stojąca interpretowali jako symbol wolności dzieci Bożych, których Chrystus wyrwał z niewoli grzechu i śmierci wiecznej.

W odnowionej liturgii postawa stojąca oznacza gotowość do działania. To też wierni poprzez czynny udział w liturgii realizują swoje kapłaństwo powszechne.   

Postawa klęcząca oznaczała zawsze wielbienie Boga jako dłuższa postawa modlitewna lub tylko jako chwilowy gest. Jezus dał nam przykład modlitwy na klęczkach jak podaje ewangelista Łukasz (Łk 22,41). W IV wieku postawa klęcząca miała charakter pokutny i błagalny była wyrazem człowieka, który potrzebuje pomocy oraz szuka opieki. Przyklękano wówczas także przed przedmiotami świętymi takimi jak próg kościelny, ołtarz, krzyż czy przed osobami, biskupem, kapłanem. Był to znak szacunku.

Klękając człowiek wyraża swoją małość wobec Boga. Poprzez ten gest człowiek pokornie wielbi Boży Majestat. Postawa ta symbolizuje usposobienie modlitewne oraz pokutne i błagalne. Św. Hieronim nauczał także aby przy postawie klęczącej klękało także serce człowieka. J. Ratzinger w swej książce pt. „Duch liturgii” pisze: „Gdzie zanika postawa klęcząca, tam ponownie trzeba nauczyć się klękać”.

Musimy także odróżnić postawę klęczącą od przyklęknięcia. Podczas przyklękania klęka się zawsze na prawe kolano i nie czyni się przy tym żadnych innych gestów.

Kolanem należy dotknąć posadzki, nie może to być dygnięcie. Klęka się zawsze do przedmiotu czci. Klękanie na dwa kolana jest wyrazem hołdu i czci jaką darzy się Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie podczas adoracji. Przyklękamy najpierw na prawe kolano a potem dostawiamy do niego lewe kolano. Wstając zaczynamy od lewej nogi. Nigdy nie klękamy na obydwa kolana jednocześnie.

Pokłon występuje często w liturgii wschodu. Uważany jest tam za wyraz głębokiego szacunku i uwielbienia. W liturgii rzymskiej pokłon jest znakiem głębokiego szacunku, jak również usposobienia pokutnego, szczególnie wtedy, gdy ma on związek z prośbą
o oczyszczenie z grzechów. Pokłon często jest zastępowany przyklęknięciem. Pokłonem pozdrawiany jest ołtarz, krzyż, inni liturgowie, zwłaszcza celebrans np. gdy diakon prosi go
o błogosławieństwo i gdy je otrzymuje.

Skłon głowy czy ciała symbolizuje cześć i błaganie. Należy je wykonywać starannie
i z umiarem.

Leżenie krzyżem nazywane też prostracją, jest to rzucenie się twarzą na ziemię. Stanowi znak jeszcze większego uniżenia siebie wobec Bożego Majestatu aniżeli uklęknięcie. Symbolizuje także najusilniejszą modlitwę. Bardziej niż słowa wyraża całkowite oddanie się Bogu oraz poczucie własnej słabości. W starożytności było oznaką pobożności, obecnie taką praktykę spotykamy w miejscach świętych i w sanktuariach.

W liturgii rzymskiej padanie na twarz zostało wprowadzone pod wpływem ceremoniału bizantyjskiego. Współcześnie celebrans wraz z asystą kładą się krzyżem przed ołtarzem na początku ceremonii Wielkiego Piątku. Tak samo czynią osoby, które otrzymują święcenia kapłańskie padają na twarz  i leżą krzyżem podczas gdy jest śpiewana Litania do Wszystkich Świętych.

Pozycja siedząca zgodnie ze starożytnym zwyczajem przysługiwała urzędnikom, nauczycielom oraz sędziom na znak władzy i godności (Mt 19, 28; Łk 4,20, Ps 106,32). Biskup zasiadał na swojej katedrze z której nauczał oraz przewodniczył liturgii. Prezbiter czynił podobnie. Podczas sprawowania sakramentu pokuty kapłan siedzi w konfesjonale postawa ta podkreśla wagę urzędu sędziowskiego. Władza ta jest sprawowana przez kapłana w imieniu Chrystusa a zarazem w Jego obecności.

Wierni nie zawsze siedzieli w kościele. Przez wieki w kościołach nie było ławek.
W średniowieczu wierni przybyli na Mszę św. wspierali się na laskach różnego kształtu, miejsca siedzące miało tylko duchowieństwo były to tak zwane stalle. Dopiero protestanci wprowadzili w swoich kościołach siedzenia dla wiernych. Za ich przykładem poszli katolicy najpierw w krajach gdzie występowało dużo protestantów, a potem już w całym kościele powszechnym. Do ławek tych zostały dodane klęczniki. Instrukcja Stolicy Apostolskiej
z 1964 r. podaje: „Miejsca dla wiernych powinno się urządzić ze szczególną troskliwością, aby oni zarówno wzrokiem jak i duchem mogli należycie uczestniczyć w świętych obchodach. Wskazane jest przygotowanie dla nich ławek, krzeseł, jednakże zwyczaj rezerwowania miejsc siedzących dla niektórych osób prywatnych trzeba usunąć, stosownie do art. 32 Konstytucji”(nr 98).

Postawa siedząca jest zarazem postawą słuchającego ucznia. Znakiem skupienia, przyjmowania i rozważania słowa Bożego (Dz 20, 9; 1Kor 14,30). Stąd podczas liturgii wszyscy siedzą gdy lektor czyta słowo Boże, gdy jest śpiewany psalm między czytaniami, podczas homilii i przygotowania darów ofiarnych podczas chwili milczenia.

 

Źródła:

Sinka T., Symbole liturgiczne, Kraków 2001

Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, Poznań 2003

ŚWIĘTA KONGREGACJA OBRZĘDÓW „INTER OCUMENICI" ,Pierwsza Instrukcja o należytym wykonywaniu Konstytucji o Liturgii Świętej, w:"Wiadomości Diecezjalne (Katowice)", (1964) nr 11-12, s.129 - 144.

OGÓLNE WPROWADZENIE DO MSZAŁU  RZYMSKIEGO, Z trzeciego wydania Mszału Rzymskiego, Rzym 2002

Zrozumieć liturgię

 

Mowa ciała

(Gesty podczas liturgii)

 

Podnoszenie oczu było zawsze rozumiane jako kierowanie duszy do Boga. Pogrążony w modlitwie człowiek spontanicznie kierował swój wzrok i myśli ku górze (Ps 122; Ps 123; Łk 16,23; J11,41). Zwyczaj ten był tak mocno zakorzeniony w chrześcijaństwie, że poganie wyśmiewali ich z tego powodu, jak podają Tertulian i św. Cyprian.

Stare liturgie dawały zupełną dowolność pod tym względem wiernym. Dopiero rytuał Rzymski z roku 1614 wymagał podnoszenia oczu podczas przygotowania darów ofiarnych czy przed konsekracją.  Praktyka ta miała ułatwić i uprzytomnić wiernym obecność Boga,
a także osiągnąć większą serdeczność w modlitwie.

Posoborowa odnowa liturgiczna wymaga, aby oczy były zwrócone na ołtarz, na obrzędy, na lektora, na głoszącego słowo Boże. Ma to na celu łatwiejsze zachowanie zgodności między myślami, słowami i czynnościami liturgicznymi. Obecnie według Kanonu Rzymskiego kapłan podnosi oczy przed przeistoczeniem.

W żadnych dokumentach nie ma żadnej wzmianki o zamykaniu oczu. Jednak zamknięte oczy mogą pomagać w osiągnięciu większego skupienia na modlitwie czy podczas słuchania homilii.

Gdy chrześcijaństwo dopiero się rozwijało pocałunek był między innymi znakiem pozdrowienia i czci. Znak ten został wprowadzony do liturgii jako symbol nadprzyrodzonej miłości, braterstwa, pokoju i wzajemnej zgody. Ponieważ człowiek po przez chrzest wchodzi w braterstwo chrześcijańskie, w którym miłość jest podstawową zasadą. Dlatego we Mszy św. pocałunek był gestem przygotowawczym do Komunii świętej. Jedność Mistycznego Ciała Jezusa Chrystusa wyraża się poprzez jedność braci, którą wieńczy Komunia Święta.

Za czasów karolińskich celebrans brał pocałunek pokoju z ołtarza i przekazywał go jednemu z wyższych w hierarchii. Ten przekazywał go dalej, aż pocałunek ten objął wszystkich obecnych. Później pocałunek pokoju zacieśnił się tylko do samych duchownych. W późnym średniowieczu znów próbowano rozszerzyć jego przekazywanie przez pacyfikał. Był nim zwykle relikwiarz lub krzyż. Pacyfikał był całowany przez kapłana sprawującego liturgię następnie ministrant podawał go do ucałowania kolejno wszystkim obecnym. Zwyczaj ten przetrwał do dzisiaj. Gości we Mszach za nowożeńców i we Mszach konwentualnych[1].

W liturgii chrześcijańskiej od starożytności całuje się ołtarz w celu oddania hołdu Chrystusowi i Jego Ofierze. Znakiem czci dla Chrystusa jest również ucałowanie księgi Ewangelii.

Po za tym z ucałowaniem ołtarza, relikwii Świętych Pańskich czy obrazów słynących łaskami wiązano motyw przenoszenia siły z tych przedmiotów na całującego je człowieka.

W IX wieku w liturgii przyjęło się całowanie pierścienia biskupa i ręki kapłana oznaczało to cześć dla nich jako reprezentantów Boga.

Znakiem najwyższej pokory i czci jest ucałowanie nóg w liturgii Wielkiego Czwartku. Także w Wielki Pątek podczas adoracji krzyża przez ucałowanie go w miejscach ran Chrystusa przez wszystkich obecnych w głębokim hołdzie wdzięczności. Obecnie niekoniecznie trzeba krzyż całować. Wystarczy przyklęknięcie czy ukłon pełen czci dla Chrystusa ukrzyżowanego. Współcześnie pocałunek pokoju ma miejsce w czasie święceń diakonatu, prezbiteratu, i sakry biskupiej (przyjmujący dane święcenia otrzymuje go od szafarza sakramentu święceń).

Pocałunek pokoju w odnowionej liturgii zastąpiony został znakiem pokoju. Wybór tego znaku Stolica Apostolska pozostawiła terytorialnej władzy kościelnej. W Polsce Episkopat wybrał jako znak pokoju ukłon w kierunku najbliższych osób, nie wypowiadając przy tym żadnych słów. Jednak w poszczególnych diecezjach ordynariusz może zalecić inną formę znaku pokoju. Można także podać rękę bliźniemu stojącemu obok i wypowiedzieć słowa: „Pokój z Tobą”, odpowiedź na te słowa brzmi: „Amen” (OWMR 154). Należy także pamiętać aby z umiarem przekazywać znak pokoju tylko osobom stojącym obok aby nie wzbudzić zamieszania. OWMR nr 82 [2] podaje: „wierni okazują sobie trwającą w Kościele komunię i miłość, zanim przyjmą Najświętszy Sakrament”. Jest to nie tylko zewnętrzny znak czy gest wykonany w stronę bliźniego w celu pogodzenia się lecz przede wszystkim jest to pokój Chrystusowy który jest darem Bożym dla człowieka.

Kolejnym gestem który wykonujemy rękami jest znak krzyża. Ten gest jest jednym
z najpopularniejszych gestów, ponieważ występuje w liturgii ale też w życiu codziennym. Głównym zadaniem tego gestu jest przypominanie odkupieńczego dzieła Chrystusa które dokonało się na krzyżu (Kol 1,20). Stanowi także symbol naszej wiary (1 Kor 1,17) oraz jest źródłem łask Bożych (Ef 2,16). Czynienie znaku krzyża ma nam również przypominać o tym że trzeba krzyżować samego siebie przez różne formy umartwienia (Mt 10, 38: Gal 2,19) naśladując w ten sposób Chrystusa (Mt 16,24). Apokalipsa przedstawia znak krzyża także jako pieczęć z języka łacińskiego sphragis , którą nosi każdy kto służy Bogu (Ap 7,3).

Znak krzyża należy do najdawniejszych gestów czynionych na osobach, przedmiotach i sobie samym.

Znak ten jako znak zbawienia towarzyszył człowiekowi od chwili przebudzenia do momentu udania się na spoczynek nocny. Według Tertuliana znak ten opiera się na tradycji apostolskiej. Pisał o nim następująco: „czynimy znak krzyża na czole na każdym kroku: przy wchodzeniu i wychodzeniu, przy nakładaniu ubrania i obuwia, przy myciu, przy zapalaniu światła, przy pójściu na spoczynek, przy siedzeniu i każdej innej czynności”. Dla chrześcijanina znak ten jest szczególny dodaje sił w przeciwstawianiu się pokusom, chroni przed demonami, umacnia wiarę i zarazem staje się wyznaniem tejże wiary. W czasach św. Augustyna czynienie znaku krzyża uchodziło za publiczne wyznanie wiary w Jezusa Chrystusa. Najstarsza wzmianka o kreśleniu znaku krzyża w liturgii znajduje się w tzw. „Aktach Piotra”[3] z II wieku. Gdzie znak ten był kreślony z udzielaniem Eucharystii.

W IV wieku znak krzyża występował w liturgii jako znak stały, stosowany szczególnie podczas Mszy św. podczas chrztu i przy święceniach kapłańskich jak podaje św. Jan Chryzostom.

Tertulian pisze, że mały znak krzyża czyniono pierwotnie jednym palcem. Dopiero później w VIII wieku dołączono do tego mały znak krzyża kreślony na ustach, a w X wieku kreślony na sercu. W XII wieku Jan Beleth tłumaczył że kreślenie na sobie trzech znaków krzyża świadczy o tym że człowiek nie wstydzi się Ewangelii, ale wyznaje ją ustami i sercem. Zwyczaj ten jest obecny w liturgii współcześnie na początku czytania Ewangelii. Przy ich kreśleniu możemy także pomyśleć: Panie spraw abym rozumiał, abym mówił i abym zachował w sercu. Będzie to nasza osobista prośba do Boga o bycie świadkami Ewangelii.

Wielki znak krzyża w liturgii pojawił się dopiero w XI wieku. Kreśli się go prawą ręką od czoła do serca oraz od lewego do prawego ramienia. Zamyka on i otwiera czynności liturgiczne, modlitwy, nabożeństwa.

Znak krzyża, to typowa forma błogosławieństwa chrześcijańskiego siebie oraz innych. Wypowiadając przy tym słowa: „W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego” które mają nam przypominać sakrament chrztu przyjęty w imię Trójcy Przenajświętszej. Używanie przy tym wody święconej wzmacnia błogosławieństwo oraz wyraźniej przypomina chrzest.

Reasumując należy przytoczyć słowa Romano Guardiniego: Myśl o nim, ilekroć czynisz znak krzyża świętego. Jest to najświętszy znak, jaki istnieje. Czyń go w sposób właściwy: powoli, szeroko, z namysłem. Wówczas ogarnie on całą twą istotę, postać i duszę, twoje myśli i twą wolę, rozum i uczucie, pracę i wytchnienie; wszystko będzie przezeń utwierdzone, określone i uświęcone mocą Chrystusa, w imię Boga w Trójcy Jedynego”.

W liturgii ręka ma szczególną wymowę znaczeniową. Podczas czynności liturgicznych jednym z najbardziej wymownych gestów jest nałożenie rąk. Jest to jeden
z najstarszych obrzędów bo sięga czasów Chrystusa. Ewangeliści przytaczają sceny
w których to Jezus nakładał ręce na dzieci lub chorych (Mk 7,33; 10,16; Łk 4,40; Dz 6,6; 2 Tm 1,6).

Determinantem nałożenia rąk jest sam obrzęd w którym jest ono stosowane. Ręce nakłada się podczas udzielania błogosławieństwa, które oznacza łaskawość Boga w Trójcy Jedynego, który jest źródłem świętości.

Nałożenie ręki występuje także podczas bierzmowania, wówczas temu gestowi towarzyszy namaszczenie olejem krzyżma. Oznacza to, że Duch Święty udziela się bierzmowanemu jako Dar.

Podczas święceń nałożenie rąk oznacza przekazanie władzy kapłańskiej.

Ręce nakłada się również na chorych podczas sakramentu namaszczenia chorych. Gest ten pojawił się w tym obrzędzie ponieważ sam Pan Jezus Chrystus często kładł ręce na chorych.

Znaczenie nałożenia rąk w każdym z wyżej wymienionych sakramentów wyjaśniają teksty modlitw tych sakramentów, które są nazywane też formami sakramentów.

Do chorych zaliczano również opętanych, dlatego też przy odmawianiu egzorcyzmów kładziono na nich ręce. Toteż podczas obrzędu chrztu modlitwa z egzorcyzmem jest połączona z nałożeniem ręki. Nałożenie to oznacza ochronę ochrzczonego przed atakami szatana, który jest symbolem wszelkiego zła. Oznacza także zadanie rozwijania otrzymanego daru życia Bożego, czyli łaski uświęcającej.

Gdy sprawowana jest Eucharystia kapłan wyciąga ręce nad darami ofiarnymi podczas modlitwy kierowanej do Ducha Świętego, aby dary te stały się Ciałem i Krwią Jezusa Chrystusa. Gdy na końcu Mszy św. celebrans udziela błogosławieństwa w uroczystej formie również wyciąga ręce nad wiernymi, wypowiadając słowa błogosławieństwa.

Najstarszą formą postawy modlitewnej jest rozłożenie rąk i wzniesienie ich nieco
w górę tak, jak celebrans trzyma je podczas odmawiania modlitw mszalnych. Gest ten oznacza że adresatem modlitwy jest Bóg. Postawa ta symbolizuje człowieka, który z całą ufnością zwraca się do Boga oczekuje od Niego pomocy. Pierwotni chrześcijanie w tej postawie upatrywali podobieństwo do samego Chrystusa modlącego się na krzyżu. Tak też wyjaśnia ten gest Tertulian. Dlatego też w katakumbach spotykane są często malowidła przedstawiające ludzi właśnie w takiej postawie modlitewnej tzw. orantes z języka łacińskiego. Pierwotnie była ona powszechnie praktykowana. Współcześnie kapłan podczas liturgii z rozłożonymi rękami recytuje lub śpiewa te modlitwy mszalne, które pochodzą
z przed czasów przedkarolińskich. Należą do nich: kolekta[4], modlitwa nad darami, Modlitwa Eucharystyczna, Modlitwa Pańska i modlitwa po Komunii.

Celebrans zwraca rozłożone ręce do wiernych gdy ich pozdrawia, uświadamiając im obecność Pana i gdy wzywa ich do modlitwy o przyjęcie przez Boga darów ofiarnych.

W wieku XIII zaczął się rozpowszechniać nowy zwyczaj składania rąk
z wyprostowanymi palcami. Stosowano ten gest podczas liturgii jak również prywatnie podczas modlitw w domach. Swe źródło ma we frankońskiej formie składania hołdu zwierzchnikowi. Wasal ze złożonymi rękami występował przed suwerenem, otrzymując zewnętrzny znak inwestytury. Obrzęd ten wszedł również do święceń kapłańskich, gdzie nowo wyświęcony kapłan wkłada swe ręce w ręce biskupa, przyrzekając mu i jego następcom posłuszeństwo i szacunek. Podczas Mszy św. kapłan trzyma tak złożone ręce w procesji do ołtarza, podczas aktu pokutnego, Chwała na wysokości Bogu, wyznania wiary. Wierni również w ten sposób składają ręce podczas liturgii jak również na osobistej modlitwie. Złożone w ten sposób ręce można powiedzieć, że trwają w adoracji, symbolizują wzniesienie duszy do Boga i oddanie mu się z wiarą. Są znakiem poddania się Jego woli, jako najwyższemu Panu.

Natomiast złożenie rąk ze splecionymi palcami według Pliniusza i Owidiusza miało
w starożytności znaczenie magiczne: chroniło przed demonami oraz siłami tajemnymi.
W czasach starochrześcijańskich tylko w pojedynczych wypadkach pojawiał się podczas liturgii jako gest modlitewny częściej podczas modlitwy prywatnej.

Podczas osobistej modlitwy stosuje się również składanie skrzyżowanych rąk na piersiach, w liturgii występowało ono wyjątkowo. Taka postawa ułatwia skupienie modlitewne.

Do gestów które wykonywane są rekami zalicza się również bicie się w piersi. Wywodzi się ze starożytności. Znane było w różnych kultach starożytnych choćby
w egipskim kulcie Izydy.  Mimo tego uznawano ten gest za typowo chrześcijański od samego początku było ono znakiem postawy pokutnej i żalu za grzechy. Taką postawę znamy również z Ewangelii św. Łukasza gdzie celnik bił się w piersi mówiąc: „Boże, miej litość dla mnie grzesznika”(Łk 18,13). Podobna sytuacja miała miejsce podczas ukrzyżowania Jezusa. Gdy tłumy zobaczyły co się działo „wracały bijąc się w piersi” w poczuciu winy (Łk 23,48).

Podczas liturgii bicie się w piersi stosowane było wtedy gdy tekst modlitwy mówił
o pokucie, o winie, o żalu lub o grzechu, jak np. „moja wina”, „również nam, grzesznym sługom”, „Panie, nie jestem godzien”. Wierni także uderzają się w piersi przy słowach „moja wina”, „Przepuść nam, Panie”, „zmiłuj się nad nami”, „Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu” oraz przy sakramencie pokuty.

Bijąc się w piersi wskazujemy na nasze serce, które jest ośrodkiem życia i siedliskiem uczuć ale też uważane jest za źródło i siedlisko grzechu. Jezus Chrystus stwierdza, że to
„z serca bowiem pochodzą złe myśli” (Mt 15, 19). Z tej racji gest pokutny, będący zarazem znakiem skruchy oraz szczerego wyznania grzechów ma na celu oczyszczenie naszego serca.

Kolejnym symbolicznym gestem jest obmycie rąk, sięga ono początków istnienia Kościoła, a podyktowane było koniecznością. Po przyjęciu darów ofiarnych celebrans musiał sobie obmyć ręce aby muc dalej sprawować Najświętszą Ofiarę. Początkowo był traktowany jako zabieg higieniczny. Dopiero z czasem nabrał sensu symbolicznego. Bardzo możliwe, że wpływ na to mógł mieć dawny zwyczaj obmycia fizycznego spotykany w innych religiach jako znak obmycia moralnego.

U schyłku IV wieku w Konstytucjach Apostolskich obmycie rąk po przygotowaniu darów ofiarnych zyskało miano gestu symbolicznego. Św. Cyryl Jerozolimski w ten sposób tłumaczy symbolikę tej czynności: trzeba być czystym od grzechu i niesprawiedliwości.

Według podań Euzebiusza z Cezarei również zwyczaj ten występował wśród chrześcijan trwających na modlitwie prywatnie po za liturgią. Uważali, że na spotkanie
z Bogiem trzeba iść czystym fizycznie i duchowo.

Obecnie również gest ten występuje w liturgii w takiej samej symbolice. Po przygotowaniu darów ofiarnych kapłan umywa ręce wypowiadając słowa: „Obmyj mnie, Panie, z mojej winy i oczyść mnie z grzechu mojego”. Według Mszału „ Obrzęd ten wyraża pragnienie wewnętrznego oczyszczenia” (nr 52).

Dzięki pełnemu zrozumieniu naszych postaw oraz gestów które wykonujemy podczas Mszy św. świadomie i w pełni uczestniczymy w liturgii dążąc w ten sposób do bliskiej relacji z Bogiem. Bo to od jej właściwego przeżycia zależy nasze chrześcijańskie życie. Liturgia nie jest już dla nas teatralnym widowiskiem pełnym tajemniczych i nie zrozumiałych gestów, które to niektórzy mogą uważać za niepotrzebne. Lecz jak pisał Pius X: „Właśnie liturgia porywa moją istotę w całości. Przez cały zespół ceremonii, przyklęknięć, pokłonów, symboli, śpiewów, tekstów przemawiających do oczu, uszu, wrażliwości, wyobraźni, rozumu, serca, zwraca mnie ona całego ku Bogu; przypomina mi, że wszystko we mnie: os, lingua, mens, sensus, vigor – wszystko! – ma się odnosić do Boga”.

 

Źródła:

Sinka T., Symbole liturgiczne, Kraków 2001

Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, Poznań 2003

ŚWIĘTA KONGREGACJA OBRZĘDÓW „INTER OCUMENICI" ,Pierwsza Instrukcja o należytym wykonywaniu Konstytucji o Liturgii Świętej, w:"Wiadomości Diecezjalne (Katowice)", (1964) nr 11-12, s.129 - 144.

OGÓLNE WPROWADZENIE DO MSZAŁU  RZYMSKIEGO, Z trzeciego wydania Mszału Rzymskiego, Rzym 2002

www.liturgia.pl - Kolekta

 [1] Sprawowane w kościołach gdzie jest zobowiązanie do chóru (katedralnych, kolegiackich, klasztornych). Są one zgodne z oficjum (modłom) dziennym, a odprawia się je za dobroczyńców w obecności osób zobowiązanych do chóru.

[2] OGÓLNE WPROWADZENIE DO MSZAŁU  RZYMSKIEGO, Z trzeciego wydania Mszału Rzymskiego, Rzym 2002

[3] Pisma apokryficzne z greckiego apokryphos (ukryty, tajemniczy), żydowska lub starochrześcijańska literatura nie uznana za kanoniczną i natchnioną ze względu na tkwiące w niej niekiedy błędy i nieścisłości w porównaniu z pismami kanonicznymi. Apokryfy powołują się na natchnionego autora (proroka lub Apostoła).

[4] Modlitwa rozpoczynająca się wezwaniem kapłana „Módlmy się”, po którym następuje chwila ciszy, a następnie zwrot do Boga Ojca.

 

Zrozumieć liturgię

 

Czym jest kościół?

 

Kościół z hebrajskiego qahal termin ten zapoczątkował Stary Testament oznaczał zgromadzenie, zwołanie. Natomiast termin nam bliższy ekklesia pochodzący z języka greckiego ma takie samo znaczenie jak termin hebrajski. Kościół według Jana Pawła II, to nowa wspólnota ludzi ustanowiona  przez Jezusa Chrystusa  jako „zwołanie” wszystkich, którzy zostali wezwani do bycia częścią nowego Izraela. Zarazem wezwanie to domaga się odpowiedzi wiary i współdziałania z celem nowej wspólnoty jaką jest komunia z Bogiem. Natomiast kościół w znaczeniu materialnym definiujemy jako świątynie chrześcijańską wzniesioną dla potrzeb sprawowania stałego kultu publicznego. Budynek kościelny przez swoje rozmiary czy swoisty kształt, a także samo umiejscowienie przykuwa uwagę. Najprościej ujmując jest to widzialny znak, że okoliczni mieszkańcy są ludźmi wierzącymi.
A co za tym idzie wierni gromadzą się w nim dla sprawowania Eucharystii której przewodniczy kapłan, a także dla przyjmowania sakramentów, słuchania Słowa Bożego
i wspólnej modlitwy.

Można stwierdzić, że kościół to współczesny Wieczernik, gdzie łamanie Chleba Eucharystycznego jednoczy wiernych z Chrystusem oraz buduje wspólnotę między ludźmi. Kościół to przede wszystkim symbol jedności ludu Bożego, tworzącego jedno Ciało Mistyczne, którego Głową jest Jezus Chrystus (Rz 12, 4; 1 Kor 12, 12 – 31).

Kościół to także swoista budowla zbudowana z wielu kamieni, cegieł, która stanowi znak Kościoła powszechnego. Składającego się z wielu wiernych ochrzczonych, jako żywych kamieni. Fundamentem tej wyjątkowej budowli duchowej są apostołowie, a kamieniem węgielnym sam Chrystus (Ef 2,20; 1 Kor 3,16; 1 P 2,5).

Świątynia jako widzialna budowla stanowi znak całego Kościoła pielgrzymującego przez życie ziemskie do Ojca niebieskiego. To obraz Kościoła triumfującego w niebie.

Kościół to także dom Boży dlatego jest znakiem każdego chrześcijanina, w którym mieszka Bóg. Święty Paweł w pierwszym liście do Koryntian pisze: „Czyż nie wiecie, że jesteście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was? Jeżeli ktoś zniszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg. Świątynia Boga jest świętą, a wy nią jesteście”

Przez swoją formę, wystrój czy wielkość rzucającą się w oczy, kościół jest znakiem budzącym ludzkie sumienia z uśpienia. Jego zadaniem jest przypominanie człowiekowi
o sensie jego istnienia, a przede wszystkim o jego celu. Jako znak rzeczywistości nadprzyrodzonych przypomina niebo dlatego kościoły z okresu baroku cechuje przepych
i bogactwo formy mające wówczas wręcz namacalnie pokazywać te rzeczywistości, sanktuarium Boga.

 

Źródła:

Sinka T., Symbole liturgiczne, Kraków 2001

Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, Poznań 2003

Katecheza Jana Pawła II z dnia 20 lipca 1991 r., Wydawnictwo M, Kraków 1999

 

Zrozumieć liturgię

 

Odrobina „nieba” na ziemi, czyli

znaki rzeczywistości nadprzyrodzonych

Znaki rzeczywistości nadprzyrodzonych jakie spotykamy w naszym życiu obecne są przede wszystkim w kościele. Budynek ten przez swój wystrój, zwłaszcza przedmioty, które związane są z kultem Boga przypomina nam o tych rzeczywistościach. Najważniejszym przedmiotem w kościele jest ołtarz, ponieważ to wokół niego gromadzi się wspólnota wiernych, aby uczestniczyć w obchodzonych w liturgii misteriach odkupienia.

W starożytności ołtarz darzony był niezwykłą czcią. Na nim to sprawowana jest pamiątka Pana. Z niego wierni biorą Ciało i Krew Pańską. Stąd Ojcowie Kościoła tacy jak Ignacy Antiocheński, Ambroży czy Cyryl Jerozolimski w ołtarzu widzieli znak samego Chrystusa. Dlatego też ołtarz nie mógł być dotykany przez ludzi którzy nie byli ochrzczeni. Z ołtarzem związane było także prawo azylu, składane były przy nim śluby.

Ołtarz jeszcze bardziej zyskał na swojej symbolice oraz świętości poprzez wprowadzenie obrzędu jego poświęcenia, w pierwszej połowie IV wieku. Pontyfikał rzymski nr 22, biskup namaszczając ołtarz olejem krzyżma, zwraca się z prośbą do Boga, aby stał się widzialnym znakiem tajemnicy Chrystusa. Obrzęd ten w sposób bezpośredni nawiązuje do namaszczenia Chrystusa Duchem Świętym. Ojciec niebieski ustanowił Go Najwyższym Kapłanem, aby na ołtarzu swojego Ciała złożył w ofierze własne życie za zbawienie wszystkich.

Przepisy odnowionej liturgii w kościele przewidują obecność tylko jednego ołtarza. Zasady tej należy przestrzegać przy budowie nowych kościołów. Ponieważ jeden ołtarz ma symbolizować jednego Zbawiciela Jezusa Chrystusa, Najwyższego i Jedynego Kapłana,
a także jednej Eucharystii. Przepis ten nawiązuje do starożytnej zasady jednego ołtarza
w świątyni.

Przez wzgląd na znaczenie ołtarza oraz jego świętość, należy mu się najgłębsza cześć. Przejawia się ona w następujący sposób: ołtarz nakrywany jest przynajmniej jednym obrusem, kieruje się ukłon celebransa wraz z asystą po przyjściu do ołtarza i przed odejściem od niego, ołtarz zostaje ucałowany przez kapłana i diakona, podczas uroczystej liturgii następuje okadzenie ołtarza. Do czci oddawanej ołtarzowi należy również zdobienie ołtarza kwiatami, świecami osadzonymi na artystycznie wykonanych lichtarzach. Świece przy sprawowanych sakramentach świętych są znakiem obecności Chrystusa, który jest głównym Szafarzem i Źródłem łask. Natomiast płonące świece podczas czytania Ewangelii przypominają, że są to słowa Jezusa Chrystusa – Światłości świata. Na ołtarzu lub w jego pobliżu umieszcza się krzyż, jest to znak Ofiary krzyżowej Chrystusa, która uobecnia się we Mszy św. Ma również pobudzać kapłana i wiernych do myślenia z miłością o cierpieniach Zbawiciela.

Z ołtarzem nierozerwalnie związana jest ambona nazywana też kazalnicą. Na tą więź szczególną uwagę zwracał Tomasz a Kempis, który to porównywał ołtarz i ambonę do dwóch stołów. Na pierwszym stole znajduje się Ciało Chrystusa, a na drugim Słowo Boże oraz nauka Kościoła przez którą człowiek rozwija swoją wiarę, a zarazem wprowadza go
w rzeczywistość nadprzyrodzoną. Ambona to także znak Chrystusa obecnego w swoim słowie (KL7). Pierwsza myśl nasuwająca się na widok ambony to czytający Pismo święte lektor, czy też kapłan głoszący naukę Kościoła. Usytuowana była zawsze na podwyższeniu, aby całe zgromadzenie dobrze widziało i słyszało lektora czy kaznodzieje. Dlatego
w większych świątyniach była ustawiona blisko wiernych, często w środku kościoła.

W Kościele Chrystusowym kontynuowane jest głoszone przez apostołów Słowo Boże. Przez czytanie podczas liturgii Pisma świętego objawia się wiernym tajemnice odkupienia i wolę Bożą jako podstawę postępowania. Słowo Boże ma siłę uświęcającą i formującą człowieka. Bóg przez swoje słowo sam działa w duszach ludzi wierzących (1 Tes 2, 13). Słowo Boże to hełm zbawienia i miecz ducha (Ef 6,17). Dzięki działaniu Ducha Świętego homilia w sposób twórczy działa w słuchaczu.

Ambona to niewątpliwie symbol Słowa Bożego. Według mszału: „Z ambony wykonuje się czytania, psalm responsoryjny oraz orędzie wielkanocne. Można też z tego miejsca mówić homilię i prowadzić modlitwę powszechną” (nr 272). Wtedy „Bóg sam przemawia do swego ludu, Chrystus w dalszym ciągu głosi Ewangelię” (KL 33). Dlatego też ambona odbiera należytą jej godność. Ze względu na godność Słowa Bożego jak i ambony nie mogą z niej korzystać ci, którzy nie głoszą Słowa Bożego, lecz zajmują się podtrzymywaniem śpiewu, dyrygowaniem czy wyjaśnianiem obrzędów. Ponieważ nie można uwag porządkowych czy dyrygowania stawiać na równi ze Słowem Bożym. We wstępie do mszału czytamy: „nie jest rzeczą wskazaną, by na ambonie znajdował się komentator, kantor czy dyrygent” (nr 272).

W pobliżu ołtarza i ambony znajdują się również sedilia czyli siedzenia dla celebransa i tych, którzy mu usługują. Na początku siedzenia te znajdowały się w apsydzie bazyliki. Były proste w swej konstrukcji. Z biegiem czasu miejsce tych siedzeń zajął ołtarz stały. Natomiast sedilia umieszczono wówczas przy bocznej ścianie prezbiterium. Na przełomie wieków siedzenia zaczęły przybierać bogate formy nawiązując do tronu, zwłaszcza siedzenie celebransa.

Według zasad odnowionej liturgii siedzenia dla celebransa, jego asysty i ministrantów powinny być dostosowane do struktury kościoła i tak być umiejscowione, aby wierni
z łatwością wiedzieli, że celebrans rzeczywiście stoi na czele wspólnoty liturgicznej (Instr. 1964 nr 92). Celebrans jest znakiem obecności Chrystusa w Kościele zebranym w Jego imię. Koniecznością jest aby celebrans miał dobry kontakt z wiernymi, tj. aby wszyscy zgromadzeni dobrze go widzieli i słyszeli, służyć ma temu odpowiednie podwyższenie oraz sprzęt nagłaśniający. Usytuowanie siedzeń dla ministrantów i wykonujących posługi ma być takie, aby ułatwiało im spełnianie ich funkcji (nr 271).

 

Źródła:

Sinka T., Symbole liturgiczne, Kraków 2001

Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, Poznań 2003

OGÓLNE WPROWADZENIE DO MSZAŁU  RZYMSKIEGO, Z trzeciego wydania Mszału Rzymskiego, Rzym 2002

www.kkbids.episkopat.pl – Pontyfikał, Obrzędy poświęcenia ołtarza i kościoła

www.kkbids.episkopat.pl – "INTER OCUMENICI", Pierwsza Instrukcja o należytym wykonywaniu Konstytucji o Liturgii Świętej, 1964

 

Zrozumieć liturgię

 Muzyka sakralna

 

Nie można sobie wyobrazić sprawowanej liturgii bez odpowiedniej oprawy muzycznej. Śpiew oraz odpowiednia muzyka nadają liturgii niezwykłego charakteru oraz pomagają wiernym kierować swoje myśli ku Bogu. Niewątpliwie najgodniejszym instrumentem w kościele są organy. Jest to instrument dęty, klawiszowy. W kościele obecne są od VIII wieku. Na początku był to prymitywny w swej konstrukcji instrument, w ciągu wieków poddawany był wielu modernizacjom, szczególnie na przełomie XIX i XX wieku.

Wzmiankę na temat tego instrumentu znajdujemy w Konstytucji o liturgii: „W Kościele łacińskim należy mieć w wielkim poszanowaniu organy piszczałkowe jako tradycyjny instrument muzyczny, którego brzmienie ceremoniom kościelnym dodaje majestatu, a umysły wiernych podnosi do Boga i spraw niebieskich”(KL 120, VI).

Według instrukcji wykonawczych do Konstytucji o liturgii, organy przeznaczone do użytku liturgicznego powinny być wykonane w sposób artystyczny oraz winny posiadać te głosy które są odpowiednie do sprawowania liturgii. Zanim zaczną być używane, należy je poświęcić i pilnie strzec jako rzeczy świętej. Ze względu na naturę, świętość i dostojeństwo liturgii, gra na organach ma być doskonała. Lepiej jest zupełnie zrezygnować z gry na organach, niż grać źle i nieporadnie. Organiści powinni również posiadać znajomość ducha liturgii świętej i wnikać w nią, by wypełniać dobrze swoje zadania, choćby tylko czasowo, uświetniali nabożeństwo zgodnie z naturą poszczególnych jego części i ułatwiali wiernym
w nim udział.

Organy kościelne są instrumentem bardzo złożonym w swej konstrukcji, z którego emitowane są wzruszające melodie oraz harmonijne akordy. Organy stanowią symbol uporządkowanego życia duchowego człowieka, harmonizującego z wymogami  Ewangelii.

Oczywiście w Kościele łacińskim dopuszcza się używanie innych instrumentów muzycznych, których charakter brzmieniowy może być wykorzystany do oprawy liturgii za zgodą kompetentnej władzy terytorialnej. Jeśli nadają się lub mogą być przystosowane do użytku sakralnego uwzględniając przy tym godność świątyni, a także jeśli służą budowaniu wspólnoty wiernych(KL 120, VI).

 

Źródła:

Sinka T., Symbole liturgiczne, Kraków 2001

www.kkbids.episkopat.pl – Konstytucja o Liturgii Świętej (przekład z 2012)